Wikipedia.org + NaTemat.pl + gazeta.pl

Nieuchronnie zbliża się pora wypłaty tak zwanego „Janosikowego”. Czy jedyną formą rozwoju mniejszych miejscowości jest regularne ściąganie pieniędzy z dużych ośrodków, które odbija się na kieszeni ich mieszkańców ?

REKLAMA
Na efekty niedawnej klęski wnioskujących przed Trybunałem Konstytucyjnym nie będzie nam dane długo czekać. Już dzisiaj wiadomo o nadchodzących zmianach kosztów wywozu śmieci a to dopiero początek. Coraz częściej w kuluarach poruszana jest kwestia kolejnej podwyżki cen biletów, opłat postojowych itd. Niezadowolenie mieszkańców przekłada się na poparcie dla rządzących. Notowania prezydent Warszawy ostatnio poleciały w dół. Najgorsze oceny zebrała w Śródmieściu i Ochocie, najlepsze na Ursynowie i Wilanowie (miejsce na kąśliwy komentarz zostawiam czytelnikom).
logo
krasta.pl + Uważam Rze
Należy więc zadać pytanie o sens wspomnianego Janosikowego. Pierwszym i najsilniejszym argumentem jest oczywiście fakt, iż w Warszawie i innych miastach jest większa szansa na zdobycie pracy oraz edukacji. Tym samym co rok stolica i pozostałe duże ośrodki ściągają do siebie rzeszę studentów oraz osób szukających zatrudnienia. Oznacza to stopniowe wyludnienie się ich rodzimych miejscowości, które nie dają im równie atrakcyjnych możliwości rozwoju. Problem jak zawsze tkwi w szczegółach.
Mimo olbrzymiej migracji do miast, przyjezdni płacą podatki w swoich rodzimych miejscowościach gdzie są one niższe. Tym samym przychody miasta są znacznie niższe co skutkuje w podwyżkach podatków. Rozwiązaniem mogłoby być zmuszenie pracowników do odprowadzania podatków zgodnie z miejscem zatrudnienia. Jednak na dłuższą metę doprowadzi to do kolejnej fali migracji za chlebem poza granice kraju. Próby zachęcenia przyjezdnych do płacenia podatków w Warszawie itd., kończą się niepowodzeniem. Jeśli przymus i zachęta nie działają co innego można zrobić aby ulżyć doli mieszkańców a jednocześnie rozwiązać problem pustoszenia mniejszych miejscowości ?
Istnieje rozwiązanie, które może rozwiązać te problemy. Jest nim potężna rozbudowa sieci komunikacyjnej a dokładniej tej, która jest względnie szybka i dogodna czyli kolei. Nowoczesna a przynajmniej zmodernizowana kolei wytrąci argument o potrzebie migracji zarobkowej i tym samym da silny argument do redukcji Janosikowego. Przykładów można wymienić kilka.
SKM, która zahamowała odpływ mieszkańców podwarszawskich miast i doprowadziła do stopniowego ich ożywienia. Legendarny już peron we Włoszczowej, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Zbudowany za małe pieniądze, dziś jest nie tylko rentowny ale i przynosi zyski. Zahamował proces wymierania miasta i pobliskich miejscowości a dzięki temu umożliwił ich rozwój. W momencie kiedy mieszkańcy nie opuszczają swoich rodzinnych stron rodzi się sens powstawania w nich sklepów, zakładów usług etc. Innymi słowy – miasto żyje.
Redukcja przypływu ludności „stałej” do miast ma też inny wymiar. Prowadzi ona bowiem do wymuszenia obniżki cen w związku z niższą liczbą klientów i walką o tych, którzy pozostali. Ewentualna obniżka podatków i kosztów życia w mieście zwiększa także zawartość portfeli mieszkańców a tym samym napędzi popyt.
Warto więc zadać sobie pytanie – czy jest sens regularnie płacić bajońskie sumy „za karę” ? Czy może raczej wydać je na rozwój infrastruktury i dać realne podstawy do redukcji a nawet likwidacji uciążliwej opłaty ? Przypomnę, że Janosikowe to setki milionów a koszt budowy jednego peronu to zaledwie około miliona złotych. Doliczając do tego kwestię doprowadzenia torów itd. wychodzimy i tak na dużym plusie. Możliwe, że zlikwidowałoby to także problem ludzi żyjących w podłych warunkach, w kilka osób w małej kawalerce, oszczędzających na jedzeniu – czyli pierwotnym znaczeniu hasła „Słoiki”.
Zapewnienie wysokiej jakości połączeń między miejscowościami to podstawa wyeliminowania „przymusowego” przesiedlania się ludności.
Czy politycy będą chcieli wysłuchać naszych głosów ?
Stare powiedzenie głosi, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Jednak z drugiej strony "Chcieć to Móc !"