
Na efekty artykułu „Jak Sekta” nie trzeba było długo czekać. Poziom prymitywnych komentarzy i personalnych wycieczek w stosunku do redaktor Elizy Michalik jedynie potwierdził diagnozę postawioną w tekście.
REKLAMA
W piątek był Dzień Kobiet. Jednak czy wszystkie Panie mogły się nim cieszyć ? To już zależało od ich poglądów. Wczorajszy artykuł w NaTemat wywołał istną lawinę komentarzy w Internecie. Przeważającym jeśli nie jedynym argumentem przeciwników była sprawa sprzed lat, posądzenia pani Elizy o plagiat. Głos w dyskusji zabrali jej byli koledzy oraz środowiska związane z „Gazetą Polską”. Nikt jednak nie podważył głównej tezy artykułu.
Pojawił się natomiast wysyp uszczypliwych a często wręcz chamskich żartów z redaktor Michalik. Według utożsamiających się z prawicą dziennikarzy i komentatorów Pani Eliza nie ma prawa do wypowiedzi na temat zachowywania się ich środowiska ponieważ, została posądzona o kopiowanie części wpisów na blogu. Jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki nagle zapomniano wszystkie jej zasługi, jak współautorstwo książki „Układ” (do spółki z Tomaszem Sakiewiczem – redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej”).
Stadna wrogość w stosunku do kogoś kto śmiał podnieść rękę na prawicowe środowisko była porażająca. Nie licząc znanej blogerki Kataryny („Do Rzeczy”), która przyznała, że zjawisko negatywnego postrzegania indywidualistów lub osób, które odeszły z danego środowiska istnieje, większość komentarzy sięgnęło rynsztoku.
Kiedy docinki typu „Xeroeliza” się znudziły, oburzenie skupiło się na portalu NaTemat gdzie tekst ów się pojawił. Otóż publikowanie „u Lisa” to brak honoru i żaden konserwatysta tego robić nie powinien – tak twierdzą prawicowcy związani w większości z „Gazetą Polską”. Pojawiły się też komentarze dotyczące krytyki kościoła Katolickiego. Oczywiście nie omieszkano wypomnieć redaktorce, że jest protestantką – tak jakby to odbierało jej prawo do wypowiedzi.
Sprawa wymienionego przez autora artykułu (którego również zaczepiano na Twitterze) Cezarego Michalskiego została niemalże zignorowana a cała wściekłość skupiła się na pani Michalik. Widocznie prawicowcy znaleźli sobie dziewczynkę do bicia i to jeszcze w jej święto. Przypadek ten jasno pokazuje jak działa tak zwana „Polska Prawica”. Przemilczeć tezę, zignorować argumenty – tylko prymitywny atak personalny.
Pojawiła się też wypowiedź, iż redaktor Michalik wylądowała w Superstacji niejako za karę. Wszyscy już zapomnieli, że jako jedna z nielicznych od lat regularnie zapraszała do studia Rafała Ziemkiewicza i innych prawicowych publicystów. „Rozchodzi się jednak o to aby te plusy nie przysłoniły wam minusów" jak mawiał Ryszard Ochódzki w „Misiu”.
Podsumowując – komentatorzy, nie ukrywający nawet swoich politycznych preferencji, kolejny raz pokazali, iż rozmowa na argumenty jest z nimi niemożliwa. Zamiast walczyć z tezą łatwiej jest atakować personalnie. Szkoda tylko, że w Dzień Kobiet musieliście odreagować na pani Elizie.
Słoma z waszych butów, aż razi po oczach.
Słoma z waszych butów, aż razi po oczach.
