
„Polacy muszą wziąć sprawy w swoje ręce” pokrzykiwali na demonstracjach politycy Prawa i Sprawiedliwości a wtórujący im medialni funkcjonariusze partii dodawali ochoczo „myślmy samodzielnie”. Polacy posłuchali a efekty przerosły misterne kalkulacje polityków.
REKLAMA
Moherowi Socjaliści liczyli, że donośnym nawoływaniem na marszach „obudzą naród” a ten wdzięczny odda im swoje poparcie. Naród po przebudzeniu najwyraźniej stwierdził, że budzący nie są jego warci i postanowił zająć się sobą sam.
Na Nowogrodzkiej nie mają ostatnimi dniami łatwego życia. Kukiz i jego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze cieszą się pokaźnym poparciem obywateli. Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda, do którego od trzech lat zalecają się politycy PiS, odrzucił ich amory i postawił na własny ruch „Oburzonych”. Narodowcy już na ostatnim marszu 11 listopada olali pomagierów prezesa i jego wiernych dziennikarzy. Niepokorni podzielili się na kilka ośrodków, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie wszyscy chcą trwać przy „mesjaszu prawicy”. Dochodzą też zatrważające sygnały z Torunia, wskazujące, że nawet Ojciec Dyrektor może zmienić dotychczasowego faworyta na „Solidarność”.
Zwykli obywatele również nie rzucają się w objęcia dobrego wujka z Żoliborza. Mimo niechęci do rządzących, poparcie dla PiS utrzymuje się w swoich standardowych progach. W przyszłorocznych wyborach samorządowych istnieje wysokie prawdopodobieństwo utrzymania się dotychczasowego trendu wzrostu sił komitetów lokalnych. Sytuacja z 2011 roku gdy ludzie zagłosowali na „kogoś nowego” a tym samym dali ponad 10% poparcia Januszowi Palikotowi, może się tym razem wydarzyć po prawej stronie.
Tego PiS boi się najbardziej. Powstania całkowicie nowych ugrupowań, bez politycznego obciążenia. Nie odpadków typu PJN czy SP itd., ale prawdziwych partii prawicowych. Czym są Narodowcy tego na razie nie wiadomo, jednak trzymając się założeń programowych ich ideologicznych poprzedników, ekonomicznie są prawicą w wersji soft. Daje to możliwość powstania na prawicy partii, która byłaby odpowiednikiem amerykańskich republikanów. Istnieje też niewielka szansa na przekroczenie progu wyborczego przez Janusza Korwin-Mikke i jego Nowej Prawicy. Z jednej strony w wyborach prezydenckich uzyskał on czwarty wynik. Z drugiej, trochę się już znudził wyborcom, także więcej jak 5-6% jest celem nieosiągalnym, mając na uwadze rosnącą konkurencję.
Wszystkie te elementy połączone z budowaniem tak zwanej świadomości obywatelskiej mogą doprowadzić nawet do sytuacji gdzie PiS spadnie do poziomu kilkunastu procent poparcia. Wbrew temu w co wierzą a przynajmniej chcą wierzyć, dygoczący politycy na Nowogrodzkiej i Koszykowej, wyborcy mają doskonałą pamięć. „Ciemny lud wszystko kupi” – powiedział kiedyś były już polityk PiS. Czy aby na pewno ?
Ludzie pamiętają kto powołał rząd wespół z przestępcami. Kto zrobił z „warchoła” z wyrokiem wicepremiera. Kto ich później kupczył a następnie wchłonął do struktur partyjnych. Którzy politycy nagminnie mają problemy alkoholowe i urządzają pijackie ekscesy. Polityczne zabiegi „lansowania” partii i dawania jej nowego image’u kończą się klęskami. Sztuczne zachowania i tanie zagrywki nie pomagają. Próby zjednywania sobie ludzi nauki, ekonomistów, zwieńczone projektem państwa opiekuńczego, skompromitowały ostatecznie prawicowy wizerunek partii, pokazując jej prawdziwą socjalistyczną naturę. Ostatnia maska opadła i nawet pielgrzymka pokutna do profesor Zyty Gilowskiej prezesowi już nie pomoże.
Medialne zaplecze partii jest w równie beznadziejnej sytuacji. Dziennikarze skupieni w redakcji, do której słusznie przylgnęła nazwa „Szczujni” dwoją się i troją szukając haków na wrogów prezesa. Gdy ku swojemu przerażeniu okrywają, że ci, którzy głoszą konstruktywną krytykę ich mesjasza, nie mieli dziadka z wermachtu ani nie pochodzą z resortowej lub ubeckiej rodziny popadają w panikę. Pozostają wówczas lamenty i stękanie frazesów o etyce. Ewentualnie sprawdzane jest pochodzenie delikwentów przez niższych rangą Niepokornych i ostatecznie rozpaczliwa zagrywka – czyli rzucenie hasła „Agent”.
Jakich sił to już zależy od stopnia nienawiści wobec adresata. Jeśli zbytnio im się nie zajdzie za skórę to niemiecki a w najgorszym przypadku rosyjski. Ostatnio w swojej obłąkańczej krucjacie, Niepokorni zaczęli atakować także swoich „sojuszników”, którzy mieli czelność zadawać im niewygodne pytania a tym samym narazić na szwank ich nieomylność.
Wczorajsza awantura - Twitter
To, by wpolityce.pl podało źródło, z którego dostało info, to zbyt wiele? A upominanie się o uczciwość jest narażeniem się na obelgi?— Natalia Radulska (@nradulska) 16 marca 2013
To, by wpolityce.pl podało źródło, z którego dostało info, to zbyt wiele? A upominanie się o uczciwość jest narażeniem się na obelgi?— Natalia Radulska (@nradulska) 16 marca 2013
"spieprzaj na onet wio!", "Lemingu ! Tusku tego nie powiedział i czujesz się zagubiona..." Ja pierdzielę... (2/2)— Natalia Radulska (@nradulska) 16 marca 2013
„Człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nigdy”.
„Człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nigdy”.
PiS przestał być realną alternatywą a stał się jedynie konkurencyjną partią władzy, której jedynym celem jest zapełnienie stanowisk w administracji publicznej swoimi wiernymi miernotami. Nie tylko stracił swoją atrakcyjność dla prawicowego elektoratu ale wręcz zamknął się w grupie docelowej życiowych niedorajdów, starych dewiantów i fanatyków religijnych.
Prezesowi udały się w ostatnich latach dwie rzeczy. Pierwszą było usunięcie ze świata polityki Andrzeja Leppera i zaabsorbowanie jego ludzi. Drugą było „obudzenie Polski”, tylko po to aby ta jego i PiS odrzuciła.
