
Nominacja Tomasza Lisa do „Dziennikarskiej Hieny Roku” za okładkę „Newsweeka” z księdzem pedofilem niezwykle mnie rozbawiła. Nie życzę źle redaktorowi. Nie uważam też tematu za zabawny. Bawi mnie infantylność i obłuda SDP, które po raz kolejny pokazało, że jest organizacją upolitycznioną.
REKLAMA
Kiedy kończą się argumenty, zaczyna się straszenie. Tak w skrócie można określić wrzask, który podniósł się na prawej stronie po słynnym już numerze „Newsweeka”. Lament Niepokornych był odwrotnie proporcjonalny do ich „rynkowej wartości”. Im mniej poważany w towarzystwie i z gorszym warsztatem – tym głośniej krzyczał. Nic więc dziwnego, że najgłośniejszy był portal redakcji powszechnie zwanej „Szczujnią”.
Kiedy lament dziennikarzy i polityków został zignorowany, postanowiono poszczuć redaktora naczelnego "Newsweeka" Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich i antynagrodą „Hieny Dziennikarskiej”. Aby pojąć kuriozalny a jednocześnie przezabawny charakter całej zaistniałej sytuacji pozwolę przypomnieć państwu okładki flagowego tygodnika polskiej prawicy. Wszystkie pochodzą z lat 1982-2010, gdy tygodnik należał do redaktorów Marka Króla i Stanisława Janeckiego (serdecznie pozdrawiam).
Przez prawie 30 lat „Wprost” był najlepszym tygodnikiem polityczno-społecznym w kraju. Wychował najwybitniejszych dziennikarzy a jego okładki oraz artykuły przeszły już do historii polskiego dziennikarstwa i były głośno komentowane na świecie. Według zasady – zszokować czytelnika na „dzień dobry” a następnie zaserwować doskonale przygotowany materiał. Zawsze wprost. Redaktor Lis i wszyscy, którzy mieli przyjemność pracować w tym tygodniku musieli przesiąknąć jego unikalnym na polskim rynku stylem.
Tomasz Lis kontynuuje w kierowanym przez siebie „Newsweeku” starą tradycję szokowania czytelnika przy jednoczesnym serwowaniu dobrych artykułów. Zachowanie niektórych prawicowych dziennikarzy nie da się określić inaczej jak intelektualną impotencją i nieumiejętnością kreatywnego myślenia. Na myśl przychodzi rysunek Henryka Sawki, gdzie starsza pani na plaży pogardliwie opisuje młodą dziewczynę w bikini. W myśl zasady sam nie mogę to innym nie pozwolę. „Uważam Rze” nigdy nie osiągnęło sukcesu starego „Wprost” przez zbytnią zachowawczość redakcji.
Dziś w prasie sukcesy święci Tomasz Lis z „Newsweekiem”. Konkurencja nie jest w stanie stworzyć odważnego pisma, które mogłoby mierzyć się z legendą dawnego lidera konserwatywnych tygodników opinii. Pozostaje jedynie straszenie konkurencji a jej spersonalizowanym wcieleniem własnych czytelników.
Robert Górski w jednym ze swoich skeczy przytoczył stare warszawskie powiedzonko z prawej strony Wisły, które idealnie opisuje tę sytuację:
„Nie strasz, nie strasz, bo się…”
„Nie strasz, nie strasz, bo się…”
