
Mechanizm działania Unii Europejskiej doprowadził do ciekawej sytuacji teoretyczno-ekonomicznej. Obecnie istnieją państwa, które niczym znany kot z eksperymentu austriackiego fizyka są jednocześnie żywe i martwe, funkcjonalne i będące bankrutami.
REKLAMA
Ekonomiczna mapa Europy przypomina tablicę wypełnioną niewiadomymi. Unijne „Świnie” czyli państwa grupy PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja i Hiszpania) oraz Cypr dziś są z ekonomicznego punktu widzenia bankrutami. Jednak Unijna pieniężna kroplówka tego stwierdzić nie pozwala.
Najzabawniejszy w całym zamieszaniu jest proces sukcesywnego pojawiania się nowych krajów w tej układance. Początkowo była Grecja, na której skupiona była uwaga wszystkich europejskich mediów. Następnie Hiszpania, która odciągnęła uwagę dziennikarzy. Następnie Włochy a na końcu Cypr. Teraz gdy wszyscy skupili się na sytuacji malutkiego państwa, mało kto pyta o stan pozostałych krajów.
Wśród wszystkich tych niewiadomych jedna wydaje się być najbardziej istotna – stopień zdesperowania Berlina aby utrzymać walącego się kolosa. Co kilka miesięcy pojawiają się szczątkowe informacje o ewentualnym planie awaryjnym. Nawet sondy, w których obywatele mają możliwość wypowiedzenia się o możliwości powrotu do walut narodowych dają do myślenia.
Wielka Brytania wbrew medialnym naganiaczom Brukseli myśli o wyjściu ze struktur bardzo poważnie. Było by to dla niej korzystne z ekonomicznego i strategicznego punktu widzenia. Najwięcej z Unijnych liderów na rozpadzie wspólnoty straciłaby Francja, która to najgłośniej obok biednych krajów wzywa do ratowania zjednoczonej Europy.
Intryguje tylko pytanie jak na „otwarcie pudełka z kotem” jest przygotowana Polska ? Czy istnieje jak w przypadku Zjednoczonego Królestwa i Niemiec jakiś plan B ? Ewentualne odcięcie środków unijnych w tym przypadku może oznaczać tylko jedno.
