Foto: interia.pl

Natręctwa i obsesje, którymi żyją mieszkańcy kraju nad Wisłą w swojej formie zaczynają przebijać wizję przedstawioną 11 lat temu w filmie Marka Koterskiego. Czy rzeczywiście życie Polaków jest tak absurdalne i beznadziejne ?

REKLAMA
Jak bardzo nudne i wypełnione przeróżnymi paranojami jest życie mieszkańców Polski ? Ostatnie tygodnie pokazały, że bardzo. Jeśli głównymi tematami 37 milionowego kraju przez tygodnie jest to co ktoś gdzieś o kimś powiedział oraz kto co z kim i jak robi, to naprawdę naród skretyniał do reszty. Tabloidyzacja dziennikarzy jaka nastąpiła w ostatnich latach napawa przerażeniem. Tragizm sytuacji polega na tym, że ludzi takie – powiedzmy sobie uczciwie – pierdoły fascynują.
W Stanach Seth MacFarlane w swoim „Family Guy” łamie wszelkie tematy tabu. W Polsce po jednym odcinku fanatycy nabili by go na Pałac Kultury. Czy naprawdę tak istotne jest dla kilkunastu milionów ludzi co ktoś napisał na jakimś serwisie społecznościowym, służącym do leczenia kompleksów ludziom, których największym osiągnięciem jest podzielenie się ze światem informacją, o tym że właśnie idą do kibla ? Litości…
Z drugiej strony warto przypomnieć oburzonym, którzy teraz robią sobie listy świętoszków, kto jest autorem hasła „Spieprzaj Dziadu”. Niektórzy uganiali się nawet za bezdomnym, który zwymyślał głowę państwa. Kiedyś krzyczeli „przecz z cenzurą” dziś stanowią pierwszy szereg jej obrońców. Przecież dla niektórych "Dziad" i "Ch*j" są równie obraźliwe.
Najzabawniejsze gdy o etyce i poszanowaniu majestatu państwa prawią ci, którzy za wsadzenie flagi do psiej kupy nawoływali do zdjęcia programu z telewizji i sterroryzowali urząd będący żywą kontynuacją tego nieistniejącego już z ulicy Mysiej, sami tej flagi używający niczym lagi lub kija bejsbolowego na wszelkich manifestacjach. O kupczących tanim patriotyzmem i narodową spinką za dwie dychy szkoda pisać.
logo
Foto: joemonster.org

Inną obsesją wśród narodu popularną jest szukanie wrogów. Niefortunnie (lub umyślnie jak chcą niektórzy) sformułowana myśl przez panią doktor z pokrewnego, humanistycznego instytutu PAN, rozpętała wojnę rozporkową. Kogo obchodzi co bohaterowie książki (i ich pierwowzory) robili za zamkniętymi drzwiami. Życie osobiste Polaków jest aż tak nudne, że pasjonują się każdą taką śmieciową informacją ? Poważnie, jaki normalny człowiek, który ma udane życie zaśmieca sobie głowę takimi nieistotnymi faktami czy domysłami.
Raz, że to jest sprawa osobista. Dwa, co to zmienia ? W kraju gdzie nawet biedny Teletubiś został okrzyknięty gejem i padł ofiarą propagandy, aż strach wyjść z kumplami do pubu. Chociaż nic nie przebije Rafała Ziemkiewicza, który w jednym felietonie umieścił gejów, Adama Michnika i seks oralny - dziwnymi ścieżkami chadza ludzki umysł. Coś jak Korwin – jakaś logiczna myśl tam krąży ale ekspresja i forma ją zabija.

W środę szykuje się wielka zadyma. Biorąc pod uwagę przygotowania i szczucie „najwierniejszych”, porównywalne do tych z 11 listopada, nie zamierzam nawet jechać autem do centrum. Szkoda marnować kilka tysięcy na lakiernika. Z drugiej strony czym się tu podniecać. Nie licząc tego, że w przeciwieństwie do miesięcznic, na dzielnicowych zbiórkach się nie skończy. Wyjdą na ulice, pokrzyczą, narobią bałaganu i tyle. Pokazówka politycznej siły, która tylko niszczy pamięć po zmarłych w imię politycznego interesu.
Jedyne co w tej sytuacji bawi to, że na czele naganiaczy, stoją ci, którzy wyzywają innych od dziennikarskich prostytutek a sami na fali notowań opozycji kilka lat temu prawili o nieludzkim traktowaniu posłów platformy, i metodach gorszych niż do walki z mafią. Dziś pierwsi orędownicy zamachu, którzy już w kilka godzin po katastrofie wiedzieli kto jest winny.
logo
Foto: wpolityce.pl

W Polsce dziennikarstwo już prawie nie istnieje. Jedyne co tu funkcjonuje to publicystyka polemiczna. Niektóre redakcje przypominają grupy lumpów, debatujących nad tym co jeden z nich wygrzebał ze śmietnika. Nie tędy droga. Zradykalizowana quasi-prawica, okopana w swoim getcie zamiast pisać o ekonomii i sprawach istotnych, zajmuje się promocją politycznych mocodawców i patetycznymi bajeczkami dla bezrefleksyjnych mas, które oprócz wklejania sobie literki „W” na profilach i bezrozumnym powtarzaniu haseł nie są skalane żadną głębszą myślą. Historyjki redakcji, która powstała za „oszczędności całego życia” jej dziennikarzy czyli śmiesznych 300 tysięcy i tak nie kupię.
„Idiotami łatwiej kierować” mówiono przed laty. Łatwość z jaką ludzie podłapują każdy najgłupszy temat jest zastanawiająca. Za granicą też żyje się takimi „wrzutkami” ale nie tygodniami czy miesiącami. Polacy, których życie ogranicza się do pracy, oglądania seriali i Internetu (z którego wspomniane seriale oraz filmy i gry kradną) nie potrzebują jakichkolwiek form samorealizacji. Czytanie prawd objawionych oraz doraźnie pobudzanie wszelakich obsesji, którymi są targani w zupełności im wystarczy.