Foto: filmweb.pl

Tym co różni przegranych od zwycięzców nie zależy od tego czy są biedni czy bogaci na starcie. Wszystko ma swój początek w sposobie pojmowania drogi do stawania się najlepszym.

REKLAMA
Wczoraj odeszła jedna z ostatnich ikon tego co powszechnie zwykło się nazywać „American Dream” poprzedniego stulecia. Margaret Thatcher, córka skromnego sklepikarza, która stanęła na czele upadającego państwa by podnieść go na nogi i przeciwstawić się zagrażającemu Europie „Imperium Zła”. Historia, która brzmi jak scenariusz Hollywoodzkiej produkcji była faktem.
Jak to możliwe, że taka zawrotna, nieprawdopodobna kariera spotkała kogoś z klasy niższej ? Gdy wsłuchać się w wystąpienia oraz prywatne rozmowy pani premier ukazuje nam się obraz człowieka, który doskonale wie czym jest rozwój jednostki. Wbrew temu co nakazywała by logika przeciętnego Polaka czy też innego obywatela kraju dotkniętego komunizmem lub inną formą zniewolenia, Margaret Thatcher po dojściu do władzy nie wykorzystywała jej do prywatnych interesów i bogaceniu się, ani też do objęcia specjalną troską społeczeństwa, z którego się wywodziła.
Wręcz przeciwnie. Premier, która była znienawidzona przez socjalistów i klasę robotniczą doskonale wiedziała czym jest istota sukcesu. Ludzie do dziś pamiętają jej olbrzymie cięcia w sferze socjalnej, w tym nawet zabranie mleka dzieciom w szkołach. To co zarzucają jej polityczni oponenci – czyli rozwarstwienie społeczeństwa Wielkiej Brytanii okazało się jej największym sukcesem. Stworzyło bowiem prawdziwą klasę średnią. Pomiędzy bogatymi a tymi żyjącymi w skrajnym ubóstwie, powstała ogromna drabina życiowego rozwoju i awansu dla klasy średniej.
logo
Foto: salon.com

Jeszcze ciekawszą historię drogi na szczyt miał prezydent Ronald Reagan, który był synem Amerykanina irlandzkiego pochodzenia, trudniącego się dorywczą pracą. Reagan całe życie pracował w różnych zawodach choć najbardziej znany jest ze swojej filmowej kariery. Wcześniej pracował jako ratownik i komentator radiowy. Zarówno on jak i pani premier wiedzieli, że ludzie nie potrzebują ryby a wędkę. Nawet kosztem masowych zwolnień w nierentownych obszarach. Nie rozbudowanej pomocy socjalnej ale warunków do rozwoju.
To co różni historię sukcesu tych postaci od niepowodzeń ich rówieśników należy doszukiwać się w sposobie pojmowania rzeczywistości. Co najczęściej słyszy Polak od najmłodszych lat ? „Nie podskakuj”, „Nie bądź taki hop do przodu”, „Stój w szeregu”, „Pokorne ciele…”, „Nie jesteś lepszy”. To wszystko błędy, które zabijają chęć w stawaniu się lepszymi. Jak wygląda sytuacja w już legendarnym wzorze „amerykańskiej” rodziny ? „Jesteś najlepszy”, „Wierzę w ciebie” i najważniejsze „Byłeś świetny ale stać cię na więcej”, „Udowodnij, że możesz być jeszcze lepszy”.
W kulturze gdzie ludzie jednocześnie mają poczucie własnej wartości i potrzebę oraz wiarę w doskonalenie się, łatwiej o życiowych zwycięzców. Niezależnie czy staramy się o lepsze stopnie, wygrany konkurs, awans w pracy czy nawet bycie lepszym w łóżku – to wszystko zależy od tego co mamy w głowie. W Polsce ta potrzeba jest zabijana. Co i raz słyszymy aby się nie wymądrzać, w szkołach wybitnych uczniów określa się pejoratywnym „kujonem” a wśród ludowych mądrości przeszedł przepełnionych pychą i pogardą dla „dorobkiewicza” zwrot „wyjść jak Zabłocki na mydle”.
logo
Foto: guardian.co.uk

W czasach premier Thatcher wierzono, że sukces okupiony jest ciężką pracą, że nie można wydawać więcej niż jest się w stanie zarobić, że nie można się zadłużać a ewentualne zaległości trzeba szybko spłacać. Dziś w Polsce ponad połowa obywateli jest zadłużona, spłaca nawet nie kilkunastomiesięczne ale kilkuletnie kredyty lub raty. Większość tych środków była przeznaczona na doraźne dobra konsumpcyjne.
Konsumpcja jest jak najbardziej potrzebna bo napędza gospodarkę, jednak to co stało się w ostatnich latach całkowicie odwróciło system zależności w niej istniejący. Zawsze popyt napędzał podaż. Dziś poprzez kredyty, raty, pożyczki ludzie dostosowują się do podaży. Często poruszany temat różnicy cen w kraju i zagranicą powinien dawać do myślenia. Skoro jakiś produkt kosztuje tyle samo w Niemczech i Polsce gdzie ludzie zarabiają znacznie mniej to z czegoś to musi wynikać, coś musi powodować, że ludzie nadal kupują.
Droga na skróty doprowadziła niedawno do afery „Amber Gold” gdzie masa ludzi w potocznym bankowym żargonie nazywana słusznie „frajerami” dała się zwieść złudnymi nadziejami na wielki zysk. Ryzyko jest jak najbardziej potrzebne w robieniu dużych pieniędzy ale trzeba myśleć w co inwestujemy. Jeśli widzimy, że interes jest lewy lub podejrzany, ludzie obiecują nam złote góry, to aż dziwne, że tyle osób bez zawahania ulokowało tam swoje pieniądze.

Ciężka droga na szczyt to również hartowanie charakteru. Uświadamianie sobie własnej wartości. Ten model był tematem wielu form w kulturze. Od filmowego Rocky’ego, który z biednego imigranta stał się mistrzem na ring, który mimo, iż wielokrotnie upadał, wstawał, walczył i zwyciężał, po komiksowego Batmana, który został złamany a powstał i pokonał swojego wroga.
Jeśli chce się być zwycięzcą to trzeba nim zostać najpierw w swojej głowie. Trzeba uwierzyć w siebie samego. Jeśli coś się nie udaje, trzeba znaleźć istotę problemu i ją naprawić. Nie podążać za tłumem bo to nie prowadzi do niczego. Nie akceptować przeciętności oraz bylejakości. I najważniejsze – zawsze stawiać sobie nowe cele, bo spocząć na laurach - jak mawiał marszałek Piłsudski – to klęska.