Najnowsze wyniki sprzedaży prawicowych tygodników opinii potwierdzają tezy medioznawców. Na rynku nie ma miejsca dla kilku tytułów o identycznej tematyce.

REKLAMA
Fatalna wiadomość uderzyła wczoraj w trzy zwaśnione redakcje Niepokornych. Wyniki sprzedaży prasy za luty 2013 musiały być równie nieprzyjemnym doznaniem co kubeł lodowatej wody wylanej na głowę. Najbardziej zagrożeni powinni czuć się bracia Karnowscy, którzy stracili w stosunku do poprzedniego miesiąca więcej czytelników niż pozostałe dwie redakcje razem wzięte.
Liderem sprzedaży jest „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego z wynikiem 115,5 tysięcy egzemplarzy (strata w stosunku do poprzedniego miesiąca: 4,5 tys.). Tygodnik braci Karnowskich „Sieci” – 104,5 tys. (aż 15,5 tys. mniej czytelników). „Uważam Rze” Jana Pińskiego – 24,5 tys. (gorzej o 5 tys.). Szczegółowe dane opublikowane zostały na portalu Wirtualnemedia.pl.
Wysoka sprzedaż towarzysząca pojawieniu się na rynku nowych tytułów dziś sukcesywnie opada wraz z emocjami, które wywołało odejście dziennikarzy z „Uważam Rze”. Element skandalu zadecydował też o drastycznym spadku sprzedaży tego ostatniego. Mimo zapowiedziom rychłego upadku, tygodnik przetrwał do dziś a agresywniejszy styl nowej redakcji przyniósł jej rozgłos na skalę krajową („Platforma bierze wojsko”, „Akuszer śmierci”, „Kłamstwo in vitro”, „Burdel w sądzie”) i międzynarodową („Fałszowanie Historii).
logo
Foto: uwazamrze.pl

Wszystkie trzy tytuły oprócz tracenia czytelników muszą zmierzyć się z problemami finansowymi. Ilość publikowanych w nich reklam zewnętrznych, które generują zyski jest niezwykle mała. Jeśli spadkowa tendencja sprzedaży się utrzyma, liczba chętnych do zamieszczania w tygodnikach materiałów promocyjnych może skurczyć się jeszcze bardziej lub wymusić skrajnie nieopłacalne warunki dla redakcji i wydawcy.
Najbardziej optymalnym aczkolwiek nierealnym rozwiązaniem byłoby połączenie wszystkich trzech grup w jednym tygodniku. Wrogość przeradzająca się w niektórych przypadkach w nienawiść oraz chęć dominowania nad innymi skutecznie to uniemożliwia. Pozostaje czekać i obserwować, który z trzech tytułów jako pierwszy padnie ofiarą ich wojny domowej.