Rozmowy za zamkniętymi drzwiami typowej "niepokornej" redakcji muszą być zjawiskiem niezwykle ciekawym dla politologów. Zrekonstruujmy sobie przebieg jednej z nich.

REKLAMA
Zbieżność i podobieństwo imion oraz sytuacji całkowicie przypadkowa.
- No to znowu daliśmy dupy.
- O co ci znowu chodzi ?
- Jak to o co – jakim cudem zdjęcia Józia i Pawła na balandze wyszły na zewnątrz ?
- Oj przestań już to ciągnąć. I tak pod drzwiami siedziały sępy, więc jedno zdjęcie więcej nic nie zmieni.
- Ta jasne – wytłumacz to tym głupkom co teraz się na nas krzywo patrzą. Jeszcze Ludwika to jakoś im się da wytłumaczyć ale Józia ?
- Znowu panikujesz. Powiemy, że do Roberta przyszedł. Przecież oni i tak się wszyscy znają.
- Może i racja. Dobrze nieważne, mamy większe problemy.
- No nie mów tylko, że Jerry coś znowu strzelił ?
- Nie, on na razie siedzi cicho. Przecież widziałeś jak sondaże rosną. Jest coś poważniejszego…
- Tylko mnie nie strasz, że kasa na reklamy od chłopaków się skończyła.
- No co ty, to akurat najmniejszy problem. Chociaż jakbyś trzymał ludzi w ryzach to nie zrobiłaby się ta chryja z bojkotowaniem produktów. Teraz to już prawie nikt nie chce się u nas ogłaszać.
- To już sam nie wiem co jest nie tak.
- Sprzedaż spadła.
- Że jak ?! Jakim cudem !
- A tak, ludzie chyba się znudzili. Nie wiem sam, mohery przestały kupować czy co. Lemingi nas i tak olewają.
- Bardzo ?
- Jakby ci to powiedzieć… Kilkanaście tysięcy w miesiąc…
- Chyba sobie robisz jaja ! To niemożliwe !
- To sam popatrz. Niby Pawłowi też spadła ale nie aż tak tragicznie.
- No to jest dramat, nawet nie wiem jak to zatuszować. Masz jakiś pomysł ?
- Hmm może pomińmy liczby i dajmy hasło, że spada ilość czytelników prasy klasycznej ? Albo nie. Nie ruszamy tego. Siedzimy cicho jakby nigdy nic.
- I tak się zorientują, że coś nie gra. Co by nie było, to trzeba jakoś skombinować kasę. Jak się Jerry dowie, że spada liczba czytelników to nam zakręci kroplówkę i pójdzie do Tomka albo co gorsze do Pawła. Mówiłem ci – po diabła prowokowałeś ? A potem jeszcze wystrzeliłeś z tym dumnym odejściem. Teraz sami musimy odwalać całą robotę.
- Nie chce ci przypominać kto obsmarowywał szefa kilka lat temu. Teraz mamy u niego dług.
- Trzeba się zabezpieczyć. To co robimy ? Znowu jakieś badziewie i gadżety dla moherów ?
- Niby możemy im opchać jakieś kalendarze albo książki. Ewentualnie kubki do kawy.
- Że jeszcze ktoś ten szajs kupuje eh… No nic, robimy małą reklamę i jazda.
- Dokładnie. A właśnie – coś ostatnio strasznie nudno się zrobiło. Przydałby się jakiś mocny tekst. Może i sprzedaż by przestała spadać.
- Dobra to ja przejrzę co tam jest nowego w gazetach i necie. Odrobina szczęścia i będzie coś o gejach to się zrobi hasło homolobby i mamy materiał na cały tydzień.
- Ty znalazłem coś. Bronek organizuje jakiś marsz „Orła”.
- Hmm to co robimy ? „Marsz lemingów” i standard ?
- Ujdzie. Dopóki nic się nie wydarzy będzie trzeba to trollować. Potem jest pierwszy maja, to zrobimy coś o zdrajcach itd. Na trzeciego mamy już i tak coroczny standard. No i tych zdrajców z pierwszego.
- Czyli załatwione. To idź zagonić ekipę a ja zadzwonię do firmy. Niech też się ruszą i coś zaczną robić do diabła.
- Ja cię tylko proszę o jedno…
- … ?
- Nie pozwól aby Jerry coś powiedział.