Referendum jest już niemal pewne. Tylko co dalej ? Atrakcyjnych kandydatów na nowego prezydenta stolicy nie widać.
REKLAMA
Warszawa – duma kraju i ważna europejska stolica. Jej prezydent jest jedną z najbardziej wpływowych osób na szczytach władzy. Budżet miasta zasilany jest co roku przez gigantyczne sumy, którymi następnie rządzący zmuszeni są się podzielić z mniejszymi miejscowościami w związku z uciążliwym „Janosikowym”.
Kiedy koszty związane zarówno z „Janosikowym”, nie płaceniem w mieście podatków przez dużą część przyjezdnych jak i nie zawsze przemyślanymi działaniami radnych doprowadzą, że budżet zaczyna dotykać niebezpiecznej granicy podnosi się alarm. Dla mieszkańców oznacza to zwiększenie się kosztów życia, które i tak są jednymi z najwyższych w kraju. Prowadzi to oczywiście do niezadowolenia, które przy małej pomocy mediów i aspirujących politycznych oponentów doprowadziło tym razem do rozwiązania ostatecznego.
Referendum same w sobie jest zjawiskiem dość pozytywnym. Pokazuje, że władza w państwie rzeczywiście należy do obywateli. Referendum to także okazja do wyboru nowego reprezentanta swoich ich interesów w ratuszu. Trzeba to bardzo wyraźnie podkreślić. Prezydent Warszawy jest w pierwszej kolejności przedstawicielem jej mieszkańców i to właśnie ich interesy powinny być dla niego najważniejsze.
Przeglądając listę kandydatów, którzy mieliby przeprowadzić się do budynku przy Placu Bankowym ciężko jednak szukać atrakcyjnej alternatywy. Kandydatem PiS ma zostać Piotr Gliński – ex-premier techniczny in spe, warszawiak, profesor socjologii, wykładowca PAN. Pozostaje jednak wrażenie, że pan profesor jest tylko kandydatem z tak zwanego „przydziału”. Z braku autentycznych kandydatów PiS chce wykorzystać znaną medialnie postać. Czy jednak profesor rzeczywiście ma pomysł na rządzenie miastem ?
Innym ciekawym kandydatem na tle różnych „spadochroniarzy” jest Janusz Korwin-Mikke. Również warszawiak, publicysta, szachista, brydżysta i autor wielu kontrowersyjnych acz teoretycznie logicznych i odważnych tekstów. „Sympatyczny wariat” – jak pieszczotliwie nazywają go znajomi – od lat startuje we wszystkich wyborach. Bez spektakularnych sukcesów. W ostatnich wyborach uzyskał czwarty wynik w stolicy. Bycie prezydentem miasta wymaga współpracy i porozumienia z burmistrzami dzielnic i radnymi a tego zatwardziały liberalny konserwatysta, w przeciwieństwie do jego odpowiednika rządzącego Londynem – Borisa Johnsona - może nie uzyskać.
Jest także współinicjator referendum – Piotr Guział. Burmistrz Ursynowa ze swoimi liberalnymi poglądami wzbudza skrajnie różne opinie. Były członek SLD, absolwent SGH, znany ze swojego poparcia dla „Parady Równości”. Jego poglądy na rozwój miasta są wciąż wielką niewiadomą. Nawet przy sympatii dla burmistrza, trudno jest porównać rządzenie całą Warszawą z zarządzaniem dzielnicą, której populacja skupiona jest wzdłuż głównej ulicy (Alei Komisji Edukacji Narodowej) oraz niemal całkowicie wyludnia się w piątkowe popołudnie i wraca do życia w poniedziałkowy poranek.
Jeśli dojdzie do ponownych wyborów warszawiacy staną przed trudną decyzją. Pozostaje mieć nadzieje, że władzę w mieście będzie pełniła osoba, która na pierwszym miejscu stawia sobie dobro jej mieszkańców. Wszystko na szczęście pozostaje w rękach warszawiaków – a na nich przecież nie ma cwaniaków.
