Czwartkowa konferencja była popisem jakości prawicowego dziennikarstwa. Jarosław Kaczyński w myśl PRL-owskiej zasady, zawsze otaczał się miernymi, biernymi ale wiernymi. Nikt jednak nie spodziewał się, że nadworni dziennikarze prezesa będą aż tak mierni.

REKLAMA
To, że im głupszy i bardziej serwilistyczny człowiek ma szanse na awans w partii Jarosława Kaczyńskiego, wiadomo od dawna. Dochodzi do tego niemała grupka obszczymurków i zwykłych pijaczków, którym nie przeszkadza pić „na hejnał” przy płocie. Dotychczas prezesa i jego giermków z opresji wyciągali pokorni dziennikarze, którzy bez mrugnięcia okiem robili z siebie „pożytecznych idiotów” dla ukochanej partii.
Jednak im częściej najwierniejsi dziennikarze pojawiają się w mediach tym gorzej dla nich samych. Niedawno na prawicy wybuchła afera „Pana Andrzeja od Krzyża”. Dziennikarze, którzy jeszcze kilka miesięcy temu oddawali cześć „Obrońcom Krzyża” i zapraszali ich na swoje spotkania w roli gości honorowych, dziś krzyczą, że… zostali przez nich oszukani ! Być wykiwanym przez jakiegoś „Pana Andrzeja” i nagłaśniać, że zrobili z siebie idiotów to nie lada sztuka.
Dzisiejsza konferencja była jeszcze bardziej zabawna. Niepokorni nie tylko okazali się być półanalfabetami ale również nie potrafili skonstruować pytań do prowadzących. Część nie wiedziała nawet o co pyta. Nie mieli bladego pojęcia jak nazywają się urządzenia, o które toczą bitwę. Zasłanianie się tym, że ktoś jest politologiem lub teatrologiem to w przypadku dziennikarza po prostu żenada.
Czy jest sens podnosić rękę tylko po to by zabłysnąć niewiedzą przed kamerami ? Co to za dziennikarze, którzy mają problemy z zadawaniem pytań ? Pomijam już fakt, że powołując się na różne „pod-redakcje” wymuszali dodatkowe pytania mimo, iż obowiązywała zasada jednego. Ciekawe czy ktokolwiek z obecnych na sali wiedział w ogóle kim de facto jest dziennikarz.
MBW – Mierny, bierny ale wierny – złota zasada Kaczyńskiego i jego środowiska może sprawdza się podczas konstruowania struktur partyjnych oraz list wyborczych. Jednak eksponowanie swoich miernych pupili, działających niczym cymbałki, na których gra prezes, przynosi opłakane efekty.