nonsensopedia.wikia.com & filmweb.pl

Istnieją od stuleci a ich wpływ na politykę wewnętrzną państwa jest silniejszy niż wszystkich innych ugrupowań. Gdy wzrok dziennikarzy skupiony jest na politykach najgłośniejszych medialnie partii, to oni mają ostateczne słowo w każdej sprawie.

REKLAMA
Faceci w czerni – tak zazwyczaj określane jest to ugrupowanie. Z klasycznym duszpasterstwem nie mają już od dawna nic wspólnego. Cieszący się wpływami w świecie biznesu i polityki są bezkarni nawet wewnątrz samego Kościoła. Religia jest dla nich wyłącznie narzędziem do sterowania nastrojami społecznymi.
Swój autorytet wykorzystują identycznie jak przewodzący fanatykom religijnym fundamentaliści na bliskim wschodzie. Politycy aspirujący do pełnienia władzy w kraju muszą składać im hołd i respektować ich wpływy. Nawet najsilniejszy polityk opozycji, nazywany Capo di tutti capi prawicy, regularnie podkreśla zasługi jednego z reprezentantów opisywanej grupy.
Księży, którzy próbują nawiązać kontakt z ludźmi i służyć im, co było najważniejszą powinnością duchownych, skazują na banicję. Fizycznie ta grupa nie jest zbyt duża, jednak otacza ją tarcza zbudowana z wiernych, polityków, biznesmenów i dziennikarzy. Historia ustawy o związkach partnerskich pokazała jak sprawny jest to mechanizm.
Niektórzy przedstawiciele tego ugrupowania nie zajmują się wyłącznie dysponowaniem politycznego poparcia ale czynnie zajmują się budowaniem własnego biznesu. Liczne marsze i manifestacje zwolenników medialnego imperium Tadeusza Rydzyka przypominają na każdym kroku, kto jest najbardziej wpływowym politykiem w kraju.
Serwilistyczne media niepokornych bez najmniejszego zająknięcia wypełniają rozkazy płynące z góry. Gdy zaszła taka potrzeba, wycofali się nawet z konkurowania o miejsce na multipleksie. Nikt z nich nie chce trafić do grupy przeciwników biznesmena z Torunia. Tych bowiem, zwykło się nazywać „Dziełem Szatana” i stosować wobec nich najgorsze przejawy nienawiści, z przemocą fizyczną włącznie.
Ten ostatni punkt jest najbardziej niebezpieczny. Jeśli przeciwników określa się mianem „Wrogów Wiary” i „Dziełem Szatana” to tym samym daje się przyzwolenie na walkę z nimi wszystkimi dostępnymi metodami. Przypadki agresji czy płonące wozy transmisyjne nielubianych stacji już miały miejsce. Pytanie co będzie następne.
W wypadku ponownej odmowy udostępnienia miejsca na multipleksie, który znacząco poszerzy siłę wpływu imperium toruńskiego biznesmena, zasilonego tym razem pieniędzmi z SKOK, można było się spodziewać radykalnej reakcji. Członkowie komisji nie chcieli zapewne ryzykować wejściem w konflikt z taką armią, jaką ma za sobą Tadeusz Rydzyk.
Na biznesie i sterowaniu politykami wpływy jednak się nie kończą. Swoją władzę trzeba przecież legitymizować i sukcesywnie budować. W zamian za brak ingerencji w działania o charakterze politycznym i biznesowym, hierarchowie kościelni otrzymują wsparcie z zakresu umacniania ideologicznych podstaw swojej religii.
Walka z wszystkimi przejawami niesubordynacji wiernych czy działaniami, które uderzają w interesy Kościoła jest zaciekła. Wspominane związki partnerskie, in vitro czy indoktrynacja religijna nowych pokoleń. Od dziesięcioleci religia w szkołach oznacza lekcje z zakresu doktryn wiary katolickiej. Stawia to wyznawców innych religii lub ateistów w sytuacji gdzie są postrzegani jako osoby gorsze, wyłamujące się.
Próby zastąpienia religii lekcjami religioznawstwa, przedstawiającymi różne religie świata, kultury i ich zwyczaje, zakończyły się fiaskiem. Etyka, o którą proszą Polacy, szukając pomocy już nawet we władzach Unii Europejskiej, nie ma szans zaistnienia. Lekcje zazwyczaj są mistyfikacją a dyrektorzy placówek tłumaczą się brakiem kadr i funduszy.
Pod względem kulturowym Polska przypomina kraje bliskiego wschodu. Obiekty sakralne są tutaj równie powszechne a polityczna siła duchownych (tylko z nazwy) równie potężna. W niedługim czasie można spodziewać się weryfikacji religijnej na egzaminie dojrzałości – co już zresztą zostało zapowiedziane.
Pozostaje zadać sobie pytanie gdzie postawić granicę. Gdzie powiedzieć stop. Czy jednak wzorem bliskiego wschodu zgodzić się na władzę fundamentalistów, wykorzystujących wiarę ludzi do budowania politycznego kapitału. Tych, którzy wzorem Piusa XII przymykającego oczy na zbrodnie Hitlera, przyzwalają a wręcz zachęcają ruchy skrajnych narodowców do destabilizacji państwa i agresji wobec cudzoziemców.