Znajdujący się w finansowym kryzysie Niepokorni skoczyli sobie do gardeł. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że znany publicysta Rafał Ziemkiewicz tak otwarcie poniży swoich dawnych kolegów.
REKLAMA
„Karnowscy sięgają dna” – tak o byłych kolegach wypowiada się dziś znany felietonista i autor wielu książek Rafał Ziemkiewicz. Co takiego wywołało głęboko skrywany gniew publicysty na dziennikarzy konkurencyjnego tygodnika? Powodów ku temu może być kilka, jednak pewne jest tylko to, że tym razem dziennikarze prędko nie podadzą sobie ręki.
Od dawna pojawiają się zarzuty stawiane wobec braci Karnowskich, którzy mieli z premedytacją doprowadzić do wyrzucenia z pracy Pawła Lisickiego, co wywołało masowe wypowiedzenia współpracy z wydawcą „Uważam Rze”. Takie głosy pojawiały się również na łamach tygodnika „Do Rzeczy”, którego autorzy nie zgodzili się na dalszą współpracę pod jednym szyldem z Michałem i Jackiem Karnowskim.
Tym samym teoretyczne przejęcie pełnej kontroli przez Karnowskich nad dawnym zespołem Niepokornych nie powiodło się. Od momentu ogłoszenia decyzji o stworzeniu nowego, niezależnego od braci tygodnika, „rozłamowcy” stali się obiektem nieustannych ataków dawnych kolegów.
Głównym obiektem ataków stał się współwłaściciel „Do Rzeczy” – właściciel PMPG Michał Lisiecki oraz poszczególni publicyści, na czele z Rafałem Ziemkiewiczem. Temu ostatniemu zaczęto wypominać napisanie artykułu dla „Rzeczpospolitej” Grzegorza Hajdarowicza, mimo, iż Ziemkiewicz wykluczył dalszą z nim współpracę.
Oliwy do ognia dolał wywiad z Moniką Jaruzelską i ostra krytyka Jarosława Kaczyńskiego, którego przyrównał do bycia „bękartem” Okrągłego Stołu. Wywołało to falę zarzutów o zdradę i kolaborację z „salonem”. Ziemkiewiczowi zaczęto wypominać w komentarzach bliską przyjaźń z Romanem Giertychem i zostanie jego politycznym sukcesorem.
Znany z aktywnego wspierania Ruchu Narodowego publicysta trafił na celownik Niepokornych. Zarzucającemu innym dziennikarzom bycie „resortowymi dziećmi” musiało najwyraźniej nie przypaść do gustu wypominanie partyjnej przynależności jego ojca w okresie PRL. Dziś Ziemkiewicz zarzuca Karnowskim zależność od PiS i szerzenie czarnego PR oraz manipulacje.
Obydwa tygodniki są w opłakanej sytuacji finansowej. W najnowszych wydaniach nie ma prawie w ogóle reklam zewnętrznych, które są najważniejszym źródłem dochodu. „Sieci” ma tylko jedną malutką reklamę książki a „Do Rzeczy” niewiele lepiej bo „aż” dwie. O ile Karnowscy wciąż utrzymywani są z kurczących się zasobów SKOK (na co wskazuje coraz mniejsza ilość reklam wewnętrznych), to ekipa, w której pracuje Ziemkiewicz zdaje się być na krawędzi bankructwa (na co może wskazywać masowa sprzedaż majątku PMPG – w tym domen internetowych, takich jak jpalikot.pl).
Obydwie grupy pałają do siebie coraz większą nienawiścią, której przejawy można śledzić chociażby w publicznych rozmowach na Twitterze. Pewne jest tylko to, że konfliktu już nie da się zażegnać a pogrążeni w finansowym kryzysie Niepokorni wraz z sukcesywnie spadającą sprzedażą swoich tygodników mogą niedługo zniknąć z rynku.
