
Należący do Michała Lisieckiego tygodnik opinii ocenzurował tekst Pawła Kukiza. Mimo oskarżenia tytułu o promowanie Jarosława Kaczyńskiego, po krótkiej rozmowie z redakcją, lider zespołu „Piersi” zgodził się na kontynuowanie współpracy.
REKLAMA
„Nie do przyjęcia jest dla mnie kult Kaczora.” – zaatakował swoich pracodawców Paweł Kukiz. Powodem zamieszania stała się cenzura jego cotygodniowego felietonu dla tygodnika „Do Rzeczy”. Usunięty został z niego fragment zawierający słowo „kaczki” w kontekście Prawa i Sprawiedliwości. Popularny artysta nie ukrywał swojego zdenerwowania tym faktem.
Niemniej po szybkiej interwencji redakcji, udało się go przekonać do kontynowania współpracy z tygodnikiem. W krótkiej notce na stronie internetowej tygodnika Kukiz przekonuje, że jego felietony będą dalej pojawiać się w „Do Rzeczy” a konflikt został już zażegnany.
Ze współpracy z tygodnikami należącymi do Michała Lisieckiego zrezygnowało w ubiegłych miesiącach już wielu publicystów. Z „Do Rzeczy” odszedł zbulwersowany treścią artykułu Waldemara Łysiaka dr Wojciech Muszyński z IPN a były naczelny „Wprost” Stanisław Janecki ostatecznie nie zdecydował się na publikowanie w tym tytule. Natomiast z redakcją Sylwestra Latkowskiego pożegnali się między innymi: Krzysztof Skiba, Piotr Najsztub, Szymon Hołownia, Marcin Król i Tomasz Jastrun.
Prowadząca masową wyprzedaż mienia (w tym domen internetowych) oraz zamykająca tytuły PMPG zdaje się unikać stawiających ją w złym świetle wydarzeń. Niedawna wypowiedź redaktora naczelnego miesięcznika „Historia Do Rzeczy”, Piotra Zychowicza o kolaboracji AK z Związkiem Sowieckim i działanie na korzyść NKWD doprowadziła do kolejnego konfliktu z portalem braci Karnowskich.
Na niekorzyść redakcji „Do Rzeczy” świadczy także wspieranie Prawa i Sprawiedliwości poprzez zbieranie podpisów pod referendum w Warszawie przez członków Klubu Ronina Rafała Ziemkiewicza. Sam Ziemkiewicz jest współtwórcą Stowarzyszenia Twórców dla Rzeczpospolitej, które uzyskało pomoc finansową od partii Jarosława Kaczyńskiego.
Czy Niepokorni coraz chętniej będą rezygnować z swoich poglądów dla korzyści finansowych? W okresie kryzysu na rynku prasowym i spadających wpływach z reklam oraz mając na uwadze niedawne informacje o dziennikarzach otrzymujących wynagrodzenia od polityków jest to bardzo prawdopodobne.
