
Nic tak nie niszczy rozwijającej się gospodarki jak związki zawodowe. Metody ich działania degenerują społeczeństwo i zwiększają liczbę bezrobotnych. To patologia, z którą trzeba zakończyć.
REKLAMA
Związki zawodowe – słysząc te hasło prawie każdemu Polakowi staje przed oczami „Solidarność”, która była w opozycji do skostniałego establishmentu PRL. Jednak prawda o związkach jest zupełnie inna. Są one jednym z najbardziej szkodliwych wrogów gospodarki państwa i rynku pracy. Działają niczym mafia w białych rękawiczkach a prawo uniemożliwia wyrzucenie z pracy ich członków.
Dyskusja o likwidacji lub ograniczenia praw związków zawodowych toczy się nieprzerwanie od ich powstania w XIX wieku. Dziś są już tylko żywym reliktem przeszłości, który niszczy rozwój ekonomiczny i społeczny państw, w których działają. Wśród największych patologii, które się z nimi wiążą można wymienić takie jak walka o wyższe świadczenia socjalne doprowadzające firmy do bankructwa lub znaczącej redukcji zatrudnienia.
Wysokie świadczenia socjalne prowadzą do demotywowania pracowników, którzy otrzymują coraz więcej za ten sam lub mniejszy wysiłek. Dodatkowo pracodawcy muszą zapewnić pomoc socjalną dla wszystkich – nawet tych na najniższym szczeblu, co prowadzi do redukcji zatrudnienia. Nikt nie zatrudni np. człowieka do sprzątania za kilkukrotnie wyższą pensję niż jest warta wykonywana przez niego praca i otoczy go dodatkowo opieką socjalną.
Powoduje to scedowanie obowiązków na innych pracowników. Pracodawcy mają też ograniczone pole manewru przez płacę minimalną, która oprócz redukcji zatrudnienia prowadzi do obniżenia zarobków pracowników na średnim i niższym szczeblu. Im wyższa płaca minimalna, tym większe bezrobocie, gdyż pracodawców nie stać na zatrudnienie osób potrzebnych do prac tak zwanego „najniższego rzędu” – sprzątaczek, pokojówek, dozorców etc.
Związkowcy na przestrzeni lat opanowali wiele sektorów gospodarki oraz zainfekowali szereg kluczowych przedsiębiorstw państwowych. Są w stanie sterroryzować całe państwo strajkami, ponieważ zgodnie z prawem nie mogą być zwolnieni z pracy (nie licząc kilku bardzo rzadkich sytuacji). Utrzymywanie związkowców i ich biur to także kolosalne sumy pieniędzy z kieszeni podatników.
Jeśli oburzały nas miliony wydawane z budżetu na partie polityczne, to jak można określić wydatki na związkowców? KGHM – 10 milionów złotych rocznie, JSW – 12 milionów rocznie, Kompania Węglowa – 30 milionów. To tylko kilka przykładów. W żadnym z wymienionych przedsiębiorstw nie ma szans na wydalenie z pracy związkowców. Są oni nietykalni.
Niedawne bankructwo Detroit to nic innego jak właśnie wynik działania związków zawodowych. Koszty produkcji a tym samym ceny był znacznie wyższe niż u konkurencji, co doprowadziło do upadku przedsiębiorstw. Płace minimalne, opieka socjalna i nietykalność związkowców – to trzy największe choroby niszczące wolny rynek i gospodarkę.
Już dzisiaj wiadomo, że „Solidarność” Piotra Dudy planuje przeprowadzić na jesieni masowe demonstracje. Za wyrządzone w tym czasie straty zapłacimy wyższymi rachunkami i cenami w sklepach. Spora grupa młodych Polaków, która desperacko szuka nawet najmniej prestiżowej i słabo płatnej pracy nie jest w stanie legalnie pracować, gdyż koszty związane z zatrudnieniem z góry skazują ich na bezrobocie.
Rząd powinien jak najszybciej ograniczyć lub całkowicie zlikwidować wszystkie przywileje związkowców. Jeśli zagrożą odejściem z pracy, na ich miejsce czeka spora liczba chętnych, gotowych do podjęcia się jej nawet za niższą pensję. Natomiast redukcja płacy minimalnej pozwoli na zwiększenie zatrudnienia oraz tańsze koszty produkcji a co za tym idzie niższe ceny dóbr i wyższy popyt.
