W zeszłym roku Wojciech Cejrowski nazwał Michała Karnowskiego kłamcą w wywiadzie, którego miał rzekomo nie chcieć opublikować „Newsweek” (znany podróżnik opublikował go na swoim profilu na Facebooku). Karnowski wówczas dopytywał się szydząc, czy do Cejrowskiego nie zgłosił się jeszcze Jerzy Urban, skoro chciał recenzować prawicowego kolegę na łamach takiego (w domyśle niegodnego) pisma jak „Newsweek” Tomasza Lisa. W istocie to nikt inny a sam redaktor Karnowski w 2009 r. przyszedł do naczelnego „Nie” mianując go rozmowie dziennikarzem niepokornym.
Natomiast niecały rok przed jego magiczną przemianą w legendarnym już wywiadzie opisywał naczelnego „Nie” jako „dziennikarza niepokornego”, szukającego ochrony przed „nacjonalistyczną, klerykalną, roszczeniową dziczą”. O opozycji natomiast mówi „solidaruchy”.
Teksy Karnowskiego z tamtych lat trudno dzisiaj znaleźć poza zbiorami w Bibliotece Narodowej. Warto jednak się z nimi zapoznać by przekonać się jak niedawno temu, lider wspieranych przez SKOK „Niepokornych” wraz z kolegami pisał o partii Kaczyńskiego, o operacjach CBA, które „stosowało metody niestosowane nawet wobec mafii” i IV RP.
