O autorze
Gotowałem od najmłodszych lat, w domu, kilkunastu restauracjach. Gotowałem z najlepszymi jakich znam – z Kurtem Schellerem, Robertem Sową, Modestem Amaro. To im i wielu innym zawdzięczam kulinarną wiedzę i pasję.
Studiowałem z pozoru abstrakcyjne kierunki dla kogoś kto na co dzień zajmuje się żywnością – Nauki Polityczne, Socjologię i… Bezpieczeństwo Żywności, ale dla mnie żywność to coś więcej niż tylko produkt. Kuchnia to coś więcej niż tylko gotowanie. To osobny wymiar, pryzmat, przez który można postrzegać otaczający nas świat.
Chcę by jedzenie było lepsze. Na co dzień świeże, sezonowe i lokalne, tradycyjne i nowoczesne zarazem, możliwie ekologiczne, choć nie lubię tego słowa. Zdrowe i pyszne.
Od kilku lat współpracuję z redakcją Dzień Dobry TVN. W tym czasie wspólnie udało nam się zrealizować kilkadziesiąt materiałów poświęconych kuchni. W Kuchni TV prowadzę Ł’apetyt – rzecz o tradycji i nowoczesności, o dobrych produktach. Z EFTE wydaliśmy EFTE COOK BOOK, a z G+J moją pierwszą autorską książkę ”Smakuje”. Z NORGE realizowaliśmy projekty edukacyjne, ze Swedeponic promujemy świeże zioła i pyszne jedzenie. A wciąż mam Ł’apetyt na więcej!
Mój/nasz najnowszy projekt to spełnienie moich marzeń – „Szkoła na widelcu” – to projekt edukacyjny skierowany do szkół i przedszkoli, którego celem jest działanie na rzecz podniesienia jakości odżywiania w państwowych i prywatnych placówkach żywienia zbiorowego – by jedzenie było lepsze!

Nie ma mnie – jestem w raju.

Wyobraź sobie najlepsze wino na świecie, jego smak i barwę, wilgotną piwnicę pełną malowniczych drewnianych skrzyneczek pokrytych matowymi nadrukami.


Zamknij oczy. Weź głęboki oddech. Wyobraź sobie najlepsze wino na świecie, jego smak i barwę, wilgotną piwnicę pełną malowniczych drewnianych skrzyneczek pokrytych matowymi nadrukami. Wyobraź sobie wzgórza pokryte uprawami winogron i winnice, słynne od wieków. Barolo – brzmi jak zaklęcie.

To tu zjeżdżają się smakosze z całego świata by niczym sekta odwiedzić światową stolice trufli – Alba jest zaledwie kilka kilometrów stąd. Przybysze z różnych stron przemykają wąskimi uliczkami by w końcu zniknąć w otchłani mikroskopijnych sklepików handlujących skarbami ziemi. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów jest największe zagęszczenie restauracji z gwiazdkami Michelin w całych Włoszech. To tu wyrabia się monumentalne sery, tłoczy szlachetną oliwę i leżakuje octy, które smakują jak sex.


Mocna jak piekło kawa stawia na nogi, upał leje się z nieba. Na szczęście wśród gęsto usianych uliczek stare mury trzymają przyjemny chłód i wilgoć. Mieszkanie pachnie babcinym ciastem, zza okna co rusz przenika żarzący aromat płonących w słońcu dachówek. Z małego pokoju na poddaszu rozpościera się widok na Bra – ojczyznę Slow Foodu. Dla tych, którzy kochają jedzenie taka podróż jest jak pielgrzymka.


Pamiętam moment, kiedy w środku ciepłej letniej nocy po wielogodzinnej podróży po raz pierwszy ujrzałem mury Uniwersytetu Gastronomicznego. Ceglane fasady zlewające się z zielenią trawy rozświetlały przyćmione latarnie rozrzucone po dziedzińcu. Stary budynek wyglądał trochę jak obraz. Pamiętam chwilę kiedy następnego poranka przestąpiłem jego progi. Na dziedzińcu stał Człowiek Legenda, Instytucja - „Carlini” (skrót od Carlo Petrini) gwarzył z jednym z profesorów. To On założył jeden z najważniejszych ruchów żywieniowych na świecie. Ta historia to pewnie wątek na inne opowiadanie, o tym jak grupa zapalonych gurmandzistów ciężką pracą stworzyła międzynarodową organizacje walczącą o zachowanie bioróżnorodności, tradycji i kultury kulinarnej. O tym jak pasja do Prawdziwego Jedzenia starła się sposobem na życie i płaszczyzną do integracji dla małych wytwórców i zapaleńców z różnych zakamarków świata.

Niemal pusty dziedziniec lśnił w słońcu. Co jakiś czas przemykali studenci zafrapowani egzaminacyjnym maratonem. Stare mury kryją w sobie sale wykładowe i gabinety profesorów. Osobne biuro zajmuje się organizacją podróży studyjnych, które trwają okrągły rok. Szlachetne kamienne fasady łączą się ze stalowo – szklaną konstrukcją klatki schodowej. Na ostatnim piętrze na samym końcu budynku, ukryta za metalowymi drzwiami jest biblioteka. Dziesiątki regałów ugina się pod ciężarem tysięcy książek. Wszystkie o jedzeniu. O rolnictwie, socjologii, biologii i historii. O kulturze i tradycji… i życia by nie starczyło by to wszystko przeczytać.

Stojąc naprzeciw ściany książek poczułem się jak wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy trafiłem do Akademii Kurta Schellera. Młody zarozumiały i przekonany o swojej wiedzy w ciągu kilkudziesięciu sekund zostałem znokautowany przez Mistrza.
Dziś ciesząc się spokojnym rytmem niewielkiego miasteczka w północnych Włoszech wiem – że nic nie wiem - i dobrze mi z tym.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Te nieszczęsne mapy są w każdym odcinku. "Iwan Groźny z Treblinki" to i tak świetny serial
POLECAMY 0 0"Watchmen" to telewizyjne wydarzenie na miarę "Czarnobyla". Ale serial HBO wkurzył Amerykę
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
Fundacja Citi Handlowy 0 0Organizacje pozarządowe otrzymały wsparcie. Pomoc ma trafić do m.in. migrantów
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0"Koniec opozycji totalnej". Kaczyński niespodziewanie wszedł na sejmową mównicę
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem