Indyk w przebraniu
Indyk w przebraniu Materiały własne

Piątek popołudnie, godzina 16 czy 17 powoli robi się już wieczór. Jeszcze nie wszyscy, ale już w większości Polki i Polacy po pracy szykują się do weekendu. Jedni zamierzają wyjść do kina lub spotkać się ze znajomymi, drudzy zastanawiają się czy ich na to stać. Niektórzy myślą o sobotnich porządkach, inni zaś, jak z zakupami zmieścić w miesięcznych budżecie domowym. Nieliczni planują rodzinny wyjazd wypoczynkowy, a pozostali martwią się jaka będzie pogoda, by móc chociaż wyjść na niedzielny spacer. Mało kto zastanawia się nad kondycją kraju, w którym żyje i czy jego osobista sytuacja nie wynika przypadkiem z prawa, jakie jest w nim stanowione. „Przecież i tak ‘nie mam’ na to wpływu” - myślą. Nic dziwnego, bo przez osiem lat obywatelki i obywatele Polski, przy dużym udziale polityków prawicy, w szczególności koalicji PO-PSL wychowywani byli przez media w emocjonalnym dyskursie, w którym nie ważne były jakiekolwiek dane statystyczne, jakiekolwiek argumenty czy jakiekolwiek zmiany zachodzące w krajach tak hołubionego „zachodu”. Zawsze znalazły się jakieś mirabelki, Trynkiewicze, kto, komu i jak mocno przyłożył, sałatki w Sejmie, czy inne infantylne bzdury.

REKLAMA
STATYSTYKA
Według danych zawartych w raporcie „Ubóstwo ekonomiczne w Polsce w 2013” opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny, odsetek Polek i Polaków żyjących poniżej tak zwanego minimum egzystencjalnego wzrósł w porównaniu z rokiem 2012 o 0,6% i wyniósł 7,4%. Oznacza to wzrost o 230 tys. do zatrważającej liczby 2 mln 800 tys. osób, które z powodu biedy zmagają się z zagrożeniem życia i rozwoju psychofizycznego. Osób tych nie stać na zaspokajanie podstawowych potrzeb, których nie można odłożyć w czasie, a niższa konsumpcja prowadzi do ich biologicznego wyniszczenia.
ARGUMENTY
W związku z przedstawionymi danymi niezrozumiałym pozostaje fakt odrzucenia przez koalicję PO-PSL nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych („Ustawa”) i utrzymanie skrajnie niskiej kwoty wolnej od podatku od osób fizycznych („Kwota wolna od podatku”) na poziomie 3091 zł/rok w momencie gdy minimum egzystencji dla gospodarstwa jednoosobowego wynosi 6253,32 zł/rok.
Dla porównania, w tym samym czasie Kwota wolna od podatku w innych państwach europejskich wynosi odpowiednio(*): Wielka Brytania – 48 000 zł/rok, Niemcy – 33000 zł/rok, Francja - 24000 zł/rok, Estonia – 7084 zł/rok, Grecja 21000 zł/rok. Ktoś powie: No tak, ale zarobki tam są większe. Porównajmy więc te kwoty w stosunku do średniorocznego dochodu w poszczególnych krajach. I tak: Wielka Brytania – 37,2%, Niemcy – 19,1%, Francja – 19,5%, Estonia – 14,9%, Grecja 33%. A jak na tym tle wypada Polska? Wstyd pisać, ale…7,1%.
ZMIANY NA ZACHODZIE
Mimo już wysokich różnic między Polską a krajami UE przepaść będzie się powiększać, ponieważ na zachodzie Europy zauważono pozytywny wpływ podwyższania Kwoty wolnej od podatku na gospodarkę. Dobrym przykładem pozostaje Wielka Brytania, która od 2009 roku sukcesywnie zwiększa zwolnienia podatkowe dla osób fizycznych. Rząd Davida Camerona właśnie zatwierdził jej kolejną podwyżkę i w rozpoczynającym się 1 kwietnia roku budżetowym 2016-2017 wynosić będzie 10 800 GBP, czyli około 60 000 zł/rok, a w kolejnym 2017-2018 będzie to 11 000 GBP. Oczywiście polskie media milczą w tej kwestii, bo jeszcze Polki i Polacy mogliby pomyśleć, że w ich kraju jest coś bardzo nie tak.
PROPOZYCJE DLA POLSKI
Klub poselski Sojuszu Lewicy Demokratycznej zgłosił propozycję podniesienia Kwoty wolnej od podatku do 6 700 zł, czyli trochę ponad wspomniany już poziom minimum egzystencji. W tym samym czasie kandydatka na prezydenta z ramienia SLD dr Magdalena Ogórek, postuluje podniesienie jej do wysokości 20 000 zł/rok. Czy to dużo? Wcale nie. Moim zdaniem, jako że ekonomia jest system naczyń połączonych Kwota wolna od podatku nie powinna być jedynie stałą, ale na stałe powiązana z płacą minimalną i wynosić jej dwunastokrotność w danym roku podatkowym. W 2015 byłoby to 21 000 zł, co przy prognozowanej średniej krajowej na poziomie blisko 4 tys. brutto stanowiłoby około 44% przeciętnych rocznych dochodów. Przeciwnicy podniesienia Kwoty wolnej od podatku stosują argumenty, że wprowadzone zmiany mogą zdruzgotać budżet państwa. Domorośli ekonomiści propozycję kandydatki Ogórek wycenili nawet na przeszło 70 mld zł (przy czym wpływy z całego PIT w zeszłym roku wyniosły właśnie 70 mld zł) [sic!]. To tak jakby powyżej 20 tys. nikt w Polsce nie płacił podatków? Oponenci zapominają o podstawowych prawidłowościach ekonomii. Pozostawienie bowiem dodatkowych środków w portfelach klasy średniej w naturalny sposób spowoduje wzrost popytu wewnętrznego, a co za tym idzie przeniesienie wpływów z podatków bezpośrednich na pośrednie, bo Kwota wolna od podatku jako esencjalny instrument polityki redystrybucji jest przede wszystkim wsparciem dla osób wchodzących na rynek pracy i osób słabiej zarabiających. Zasadę tę rozumieją Brytyjczycy, czemu nie potrafi polski rząd?

Wobec powyższego, zasadnym jest apel do rządzących o zrewidowanie przyjętych założeń rządowego „Wieloletniego planu finansowego państwa”, w którym Kwota wolna od podatku ma pozostać niezmienna aż do 2017 roku. W ślad za tym Polki i Polacy mają prawo oczekiwać nowelizacji Ustawy wiążącej Kwotę wolną od podatku z minimalnym wynagrodzeniem i ustanowieniu jej wysokości jako dwunastokrotność minimalnego wynagrodzenia w danym roku podatkowym. Wszystkim malkontentom i sceptykom, dla których postulat ten wydaje się za bardzo wygórowany dedykuję najważniejszą z zasad negocjacji: Chcesz indyka? Żądaj byka!
(*) dane za rok 2013