O autorze
Absolwent Matematyki Stosowanej na PŁ i studiów Menadżerów Samorządu Terytorialnego w SGH. Specjalista ds. funduszy europejskich, polityk i społecznik. Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD województwa łódzkiego.

Nic Ci się nie należy

Nauczyciel stał się synonimem pracującej biednej inteligencji
Nauczyciel stał się synonimem pracującej biednej inteligencji fot. Alexas_Fotos/pixabay.com
Kiedyś „nauczyciel” brzmiało dumnie. Czasy się jednak zmieniły i już nikt nie docenia tego poświęcenia - godzin spędzonych na edukowaniu młodego pokolenia. A, że obecnie liczy się tylko mamona, to bycie nauczycielem to nie powód do dumy. Nauczyciel stał się synonimem pracującej biednej inteligencji.


W filmie pt.: „Dzień świra” jest scena, w której główny bohater, odbierając wypłatę, wygłasza następujący monolog: „Nie, to być nie może. 8 lat podstawówki, 4 liceum, potem 5 bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, 20 lat praktyki i oto mi płacą, jakby ktoś dał mi w mordę. Ja pierd..., ku...! O bracia poloniści, siostry polonistki, 130 było nas na pierwszym roku, myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy. Że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów dżizus, ku..., ja pierd...! A potem bida, bida i rozczarowanie, a potem beznadzieja i starość pariasa”.


Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak wielka to odpowiedzialność. Być nauczycielem, to codzienne wyzwanie stawiane przez coraz bardziej wymagającą wychowawczo młodzież. To zderzanie się z roszczeniowymi rodzicami. To harówka, która znacznie wykracza poza godziny prowadzonych zajęć. I jak za tę pracę dziękuje Wam rząd Prawa i Sprawiedliwości? Na wczorajszym spotkaniu ze związkami zawodowymi minister edukacji narodowej Anna Zalewska rzuciła nauczycielom prosto w twarz, że podwyżki (6,5 mld zł w rok i 9 miesięcy) od pisowskiego rządu to już dostali, a na 1.000 zł, o które starają się związki, nie ma szans, bo kosztowałoby to budżet blisko 14,5 mld zł.


Jednak się należy
Oczywiście, minister Zalewska wzorem swojego szefa, premiera Morawieckiego, zwyczajnie kłamie. W 2017 r., w subwencji oświatowej, na wypłaty nauczycieli przeznaczono o 485 mln zł więcej, a w 2018 r. 1,58 mld zł. Daje to łącznie 2 mld 65 mln zł, a nie jak deklaruje minister Zalewska 6,5 mld zł. W tym samym czasie MEN dobrało się do nauczycieli od innej strony. Zlikwidowało dodatki mieszkaniowe, ograniczyło prawa do przechodzenia na urlopy dla poratowania zdrowia i co najważniejsze, wydłużyło drogę awansu zawodowego o 5 lat. Elegancko.
Jeżeli zaś chodzi o dewastujące budżet 14,5 mld zł, to minister znów kłamie albo nie potrafi liczyć. Nauczyciele stanowią bowiem grupę około 499 tys. osób (dane GUS 2017). Podwyżka o 1000 zł netto, to koszt dla pracodawcy 1 614,33 zł. Policzmy zatem:
1 614,33 zł x 12 (miesięcy) x 499 tys. ≈ 9 mld 666 mln zł.
Różnica 5 mld zł to dość duża pomyłka MEN w obliczeniach.


Nie czas na grypę
Dziś potrzebne jest zdecydowane działanie i braterstwo całego środowiska nauczycielskiego. Nieważne czy należysz do Forum Związków Zawodowych, czy do Związku Nauczycielstwa Polskiego, czy wreszcie do „Solidarności”, tylko stając ramię w ramię, wchodząc w spór zbiorowy z pracodawcą, możecie doprowadzić do strajku generalnego. Tylko w ten sposób jesteście w stanie wygrać tę walkę. Po drugiej stronie macie najgorszą minister edukacji, jaka była kiedykolwiek. Nie pozwólcie, żeby jej polityka pod hasłem „nic Wam się nie należy” odniosła sukces. Zwyciężycie, bo ponad 56% Polek i Polaków, popiera Wasze działanie. Wystarczy, że będziecie mówić jednym głosem.