Jak daleko jest z Polski do Lizbony? A jak daleko do Tbilisi albo Sztokholmu? Wszystko zależy od tego jak daleko mieszkasz od Nowego Sącza. Od siedmiu lat właśnie w tym mieście, co roku w pierwszym tygodniu września spotykają się młodzi ludzie z całej Europy. Przy okazji odbywającego się w Krynicy Forum Ekonomicznego, dzięki Europejskiemu Domu Spotkań - Fundacji Nowy Staw przyjeżdżają młodzi liderzy od Gruzji, przez Szwecję, po Portugalię. Przyjeżdżają, bo chcą wymienić się doświadczeniem, by łatwiej tworzyć wspólną przyszłość – Europę.
REKLAMA
Tegoroczne Forum odbyło się w dniach 3-7 września i zgromadziło ponad 350 uczestników. Przedstawicieli różnych środowisk: uczelnianych kół naukowych, NGO-sów związanych z ekonomią i gospodarką, stowarzyszeń polonijnych i politycznych, fundacji i think tanków.
Forum obfitowało również w znamienitych panelistów z Polski i Europy, takich jak Lech Wałęsa czy Günter Verheugen. Agenda spotkań co rusz przeplatała się z głównym Forum w Krynicy umożliwiając spotkanie stuprocentowych autorytetów, których trudno by teraz wymienić, aby kogoś nie pominąć. Wszystko po to by odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: Czy jesteśmy pokoleniem straconym czy wielkich szans?
Forum obfitowało również w znamienitych panelistów z Polski i Europy, takich jak Lech Wałęsa czy Günter Verheugen. Agenda spotkań co rusz przeplatała się z głównym Forum w Krynicy umożliwiając spotkanie stuprocentowych autorytetów, których trudno by teraz wymienić, aby kogoś nie pominąć. Wszystko po to by odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: Czy jesteśmy pokoleniem straconym czy wielkich szans?
Punktem wyjścia wielu dyskusji był nie tylko kryzys i powstały w tym czasie ruch oburzonych, ale także rosnący w Europie wpływ partii antyeuropejskich. Czy jesteśmy zagrożeni rosnącym populizmem? Czy można wątpić w podstawy Unii Europejskiej? Czy podstawa koncepcji ojców założycieli – gwarancja pokoju i współistnienie narodów – jest możliwa do podważenia? Na ile jednoczyć nas może wspólny interes? Czy bez jedności Stary Kontynent ma szansę na konkurowanie z państwami BRIC? (Brazylia-Rosja-Indie-Chiny) Czy potrzeba nam więcej wolnego rynku, czy udziału państwa? Ile w tym wszystkim demokracji i kto sterują marionetką „niewidzialna ręka rynku”?
Z mnogości tych wszystkich sytuacji, rozmów i dyskusji mniej lub bardziej oficjalnych, dwóch nie zapomnę na bardzo długo.
Pierwsza, to wzór Lecha Wałęsy na demokrację. Cytując niedosłownie, według Lecha Wałęsy, demokracja jest sumą trzech składników:
30% to czy każdy może zostać prezydentem?
30% to czy społeczeństwo korzysta ze swoich praw?
30% to jaka jest grubość książeczki czekowej?
a 10% na „rozkurz” bo nigdy nie ma stu procent.
I jak to wygląda w Polsce?
Skoro Lech Wałęsa, zwykły elektryk mógł zostać prezydentem, to każdy może. Mamy 30%.
Tylko połowa obywateli bierze udział w powszechnych wyborach, a więc dodajemy 15%.
No i niespełna 20% obywateli jest w miarę zamożnych, czyli daje to około kolejnych 5%.
A więc w sumie w Polsce mamy tylko 50% demokracji.
Druga, to nocna dyskusja z moim współlokatorem z Belgii - Bartem De Langhe, który starał się wytłumaczyć mi specyfikę i wyjątkowy charakter swojego kraju oraz dlaczego przez ponad 500 dni nie potrzebowali rządu federalnego aby sprawnie funkcjonować we własnych prowincjach: Flandrii i Walonii, które są na tyle autonomiczne, że mają osobne rządy a nawet rózne kanały telewizyjne.
Forum oceniam bardzo wysoko pod każdym względem: programowym, organizacyjnym, prowadzących dyskusję, panelistów jak i wszystkich uczestników. Byłem na IV i teraz na VII edycji. Zachęcam i polecam każdemu kto lubi spędzić swój wolny czas aktywnie intelektualnie. Ja w tym roku poświęciłem na ten wyjazd swój urlop i mogę powiedzieć tylko jedno: Nie żałuję, bo spotykając każdego z osobna i wszystkich razem już wiem, że...jesteśmy pokoleniem wielkich szans.
Ps. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla organizatorów.
