Sasin roztrwania pieniądze
Sasin roztrwania pieniądze Grafika własna - karykatura/ Freepik, Pixabay

Bezsensowne wydanie dużej ilości pieniędzy lub zrobienie głupoty o wielkiej skali już dawno doczekało się w Polsce jednowyrazowego określenia – „Sasinalia”. Jacek Sasin i cały obóz PiS nie spoczywają na laurach. Raz za razem udowadniają, że są ludźmi z przypadku, którzy nie powinni zarządzać czymkolwiek ani tym bardziej sprawować w Polsce władzy.

REKLAMA
PiS rządzi w Polsce przez siedem ostatnich lat. Skoro rządzą, to powinni też zarządzać polską gospodarką. Powinni dbać o bezpieczeństwo pracujących polskich rodzin. Przez siedem lat PiS, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, miał gdzieś pracujące Polki i Polaków. Bo PiS zajęty był czymś innym. Nieustannie szukał nowych wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. Dzielił polskie społeczeństwo i konfliktował się z Unią Europejską. Tak PiS przykrywa swój brak kompetencji do rządzenia. Bo tylko to potrafią. Od siedmiu lat. Naganiać jednych na drugich. Polska prawica.
Chłopa, robola i samorząd mają za nic
Kaczyński, Morawiecki i Ziobro przez siedem lat, za pomocą Glapińskiego, drukowali pieniądze. Ukrywali wydatki pozabudżetowe w różnego rodzaju funduszach i fundacjach, napychając kieszenie Rydzyka i swoich partyjnych kolesi. Gospodarkę mieli za nic. Za wszystko obwiniają teraz Putina, mimo że efekty ich działań - w tym 9,2% inflacja w lutym br. - były widoczne już przed wojną o Ukrainę. Ludzi uczciwie pracujących od pierwszego do pierwszego na swoje utrzymanie, na zimowy opał i kredyty mieszkaniowe, PiS zostawił na pastwę losu i pożarcie banków. Tych banków, które wcześniej niby spolonizował. I dziś, te wszystkie pisowsko-państwowe spółki skarbu państwa, banki, giganty energetyczne i paliwowe za pomocą odsetek, olbrzymich marż i niekontrolowanej inflacji, okradają budżety samorządów i portfele zwykłych ludzi. Pisowskie fajtłapy i pasibrzuchy.
Polska węglem stoi
Gdyby PiS rządził na Saharze, to po jednej kadencji zabrakłoby im piasku. 4 grudnia 2018 na Szczycie Klimatycznym COP24 w Katowicach Prezydent Duda mówił, że w polskich zasobach jest 90% europejskich złóż węgla, którego według ekspertów starczy na następne 200 lat. Nie minęły nawet 4 lata, a do polskich portów - z których przed II wojną światową i w okresie PRL eksportowało i sprzedawało się miliony i dziesiątki milionów ton węgla rocznie - nadciąga importowany, kupiony za krocie węgiel z RPA, Kolumbii i Indonezji. Władysław Grabski i Eugeniusz Kwiatkowski przewracają się w grobach. Pisowscy nieudacznicy.
Z pustego i samorząd nie naleje
Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin napisał na Twitterze: ”Luka węglowa wynika z tego, że samorządowe ciepłownie kupowały rosyjski węgiel.” To oskarżenie skierowane wobec samorządów miało też być mało udanym zaproszeniem ich do pomocy w dystrybucji rządowego węgla z importu. Tego węgla z Kolumbii i Indonezji, którego jeszcze w Polsce nie ma. To typowe pisowskie zagranie, zrzucania odpowiedzialności. Gdy po raz kolejny niezdarne rządy Kaczyńskiego i spółki dotykają ludzi, PiS za swoje winy wskazuje chłopca do bicia. Idę o zakład, że w TVP-PiS za brak węgla dostanie się właśnie samorządom. Podobnie było z wyborami kopertowymi, które się nie odbyły. PiSowskie Sasinalia niestety trwają w najlepsze.
#LEWICA #ZawszeBliskoLudzi #RozliczymyPiS
Grzegorz Majewski #CzłowiekGodnośćSpołeczeństwo