wlasne

Nie mam wątpliwości, że jakby Euro było w listopadzie w Rosji, nikt tam nie pozwoliłby na manifestacje kibiców polskich zwłaszcza w 11 listopada na placu Czerwonym. Dlaczego? Ponieważ żadna poważne Państwo nie pcha łap w drzwi i nie pozwala sobie robić przeglądu brudnej bielizny czy dłubać w nosie we własnym domu.

REKLAMA
Teoretycznie można. Przecież to nie jest przestępstwo. Nie ma na to paragrafu. Nawiasem mówiąc kiedyś się na ten temat zastanawiałem. Jakby zareagowali moi znajomi jakbym nagle wstał i poszedł spać do ich sypialni albo zrobiłbym im w łazience przegląd brudnej bielizny z równoczesnym poradnictwem, jaki proszek jest najlepszy do prania brudnych gaci męskich.
Pewnie nic. Do sadu by mnie nie podali. Na pewno byłoby im nieswojo, może przykro a na pewno uznaliby mnie za gościa, którego lepiej nie zapraszać do swojego domu.
Dlaczego o tym piszę ?
Bo tak sobie myślę, co sądzić o tym pochodzie kibiców rosyjskich ?
Niby to żadne przestępstwo robić przemarsz kibiców w dniu święta narodowego w stolicy państwa, którego obywatele, czy nam i im się podoba czy nie, na hasła o wielkiej i silnej Rosji dostają gęsiej skórki.
A ta manifestacja będzie na ten temat, ponieważ będzie manifestacją kibiców, którzy wyznawcami miłości międzynarodowej nie są, jak świat długi i szeroki. Krótko mówiąc zarówno angielscy, polscy czy rosyjscy kibice internacjonalistami czy jak kto woli euroentuzjastami nie są.
Oczywiście możecie drodzy czytelnicy okrzyknąć mnie faszystą, mało europejskim gościem czy ksenofobem, ale to nie zmieni faktu, że fakty są faktami. Tak jak wizyta niemieckich lewaków w nasze święto narodowe nie skojarzyła się dobrze większości naszych obywateli tak i ta impreza nie będzie dobrze odebrana przez Kowalskich i Malinowskich.
Ale pal sześć moje i Kowalskiego odczucia. Apeluje o racjonalność decyzji.
Po pierwsze każda manifestacja w czasie Euro w mieście i czasie rozgrywania meczy jest bardzo ryzykowna, żeby nie powiedzieć, że przypomina zabawę dziecka zapałkami. Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, aby zobaczyć dziesiątki wariatów, którzy w imię historycznych krzywd postanowią w taki pochód rzucić butelką czy kamieniem. W mieście gdzie na każdym kroku będzie lało się piwo, nie trudno znaleźć amatorów rozliczenia kilkusetletniej historii „miłości” obojga narodów. Zresztą ludzie, którzy mają skłonności do agresji po alkoholu po pięciu piwach są skłonni „bić Ruska” nawet za Potop Szwedzki.
Po drugie, jak uzasadni nasza władza pozwolenie na taką manifestację w zestawieniu z apelami o spokój podczas Euro do coraz bardziej wkurzonych współobywateli. To, co „Ruskie” mogą manifestować a „Solidarność” nie? Absurd, którego nie wytłumaczy Kowalskiemu nawet dzielna stacja TVN.
Po trzecie, co się stanie jak mimo zapewnień premiera Tuska i optymizmowi Gronkiewicz – Waltz rosyjscy kibice w sile kilkunastu tysięcy pobiją się z kilkunastoma kibicami z Polski. Oczywiście do takiej „ustawki” przyłączą się „kibole” z całej Europy. Czy nasi optymiści rządowi są w stanie wyobrazić sobie przekaz. Po „wrzutkach”, że Polacy biją murzynów, żydów i Bóg wie, kogo jeszcze będziemy nieprzychylne zachodnie i rosyjskie media będą miały piękne przebitki i w dodatku prawdziwe.
Po czwarte, nie mam wątpliwości, że jakby Euro było w listopadzie w Rosji, nikt tam nie pozwoliłby na manifestacje kibiców polskich zwłaszcza w 11 listopada na placu Czerwonym. Dlaczego? Ponieważ żadna poważne Państwo nie pcha łap w drzwi i nie pozwala sobie robić przeglądu brudnej bielizny czy dłubać w nosie we własnym domu.
Droga Pani prezydent miasta, drogi premierze RP skorzystajcie z prawa, które nawet ostatnio poprawialiście i odmówcie zgody na zabawę ogniem przy beczce prochu.