W ostatnich dniach wiele stron poświecono podsumowaniu 100 dni rządu Beaty Szydło. W większości wyliczenia ile nie udało się zrobić. Powiem szczerze - dla samorządowców to bardzo dobra wiadomość. Ile nie udało się zrobić, tyle nie udało się zepsuć. PiS szedł do władzy z hasłami reform na sztandarach, które jak widać ani nie były przemyślane, ani nie były budżetowane.
REKLAMA
Po pierwsze rozbiór Mazowsza
Mazowsze z Warszawą to największy i najsilniejszy gospodarczo region w Polsce. Wiele lat pracy licznych włodarzy, mieszkańców i firm pozwoliło stworzyć symbiozę, która zaczyna procentować. Świetnie przygotowany do rządzenia PiS postanowił więc w pierwszych 100 dniach tę dobrą passę przerwać. Padło hasło: podział Mazowsza. Sam fakt, że rząd jest zainteresowany tak bardzo jednym regionem może cieszyć. Przecież liczne konferencje, spotkania eksperckie, konsultacje z mieszkańcami mogą wnieść wiele dobrego. Ale było inaczej. Marszałek Sejmu jednym twittem chciał rozbić region, do którego każdego dnia do pracy przyjeżdżają dziesiątki tysięcy Polaków, region, który pozyskuje najwięcej środków unijnych, region, który po raz pierwszy w swojej historii wypracował wspólną strategię rozwoju. Gratuluję PiS-owi, że nie zrobił tego w pierwszych 100 dniach rządu i życzę, żeby ten pomysł porzucili na zawsze.
Kwota wolna od podatku debetem w finansach samorządu
PiS idąc do wyborów mamił społeczeństwo podwyższeniem kwoty wolnej od podatku. Platforma mówiła, że należy to zrobić stopniowo, nie była przeciw. Znała ograniczenia budżetu państwa oraz samorządów i miała odwagę wziąć za niego odpowiedzialność. PiS szedł w zaparte. Jeszcze kilka tygodni temu, Beata Szydło w expose podkreślała, że obietnicę zrealizuje w pierwszych 100 dniach. Dzisiaj słyszymy o roku 2017 i następnych latach. Kolejna niezrealizowana obietnica i dobrze. Podobnie jak przy poprzednim pomyśle konsultacje z samorządami nie miały miejsca. A koszty dla samorządów byłyby ogromne. W samej Warszawie oznaczałoby to ponad 800 milionów złotych, które musielibyśmy zaoszczędzić na budowie metra, ścieżek rowerowych czy przedszkoli i szkół.
Obniżenie wieku emerytalnego
Platforma poniosła koszt odpowiedzialności za finanse państwa. Podwyższając wiek emerytalny, podwyższyła jednocześnie przyszłe emerytury. Nie da się jednocześnie obniżyć wieku i podwyższyć świadczeń. PiS świadomie oszukał Polaków i ciągle udaje, że z tej propozycji się nie wycofa. ZUS wyliczył, że w wersji optymistycznej w ciągu pięciu lat na emerytury i renty zabraknie 250 mld zł. W wersji pesymistycznej ponad 400. Jeśli PiS obniży wiek emerytalny, dziura będzie jeszcze większa. Na prezydenckim projekcie ustawy obniżającej wiek emerytalny eksperci nie zostawili suchej nitki. PiS może po raz kolejny mówić, że wygrał wybory i to wewnętrzna sprawa Polski, ale nie jesteśmy samotną wyspą . Obniżenie wieku emerytalnego wpłynie negatywnie m.in. na decyzje zagranicznych inwestorów, którzy zamierzają inwestować w naszym kraju. Niestabilne finanse, a w przyszłości brak rąk do pracy to bardzo zła perspektywa.
Ps. Po 100 dniach widać, ze program PiS był kompletnie oderwany od rzeczywistości. Niestety Polacy uwierzyli, że wszyscy możemy być piękni, młodzi i bogaci. Dlatego też trzeba odwrócić uwagę od porażki 100 dni rządu przy pomocy pani Kiszczakowej , która stała się nagle największym sprzymierzeńcem rządu Beaty Szydło. Gdyby to powiedzieć jeszcze miesiąc temu, nikt by w to nie uwierzył. A swoją drogą należy pozazdrościć ponad 80 letniej kobiecie debiutu pisarskiego i politycznego. Jej książki leżą na półkach we wszystkich księgarniach, poszukiwane archiwa są dostępne, a Putin w Moskwie otwiera kolejną butelkę szampana.
