Ze zdziwieniem podchodzę do zdumienia PiS-u i Prezydenta w sprawie wstępnej opinii Komisji Weneckiej. Z samych wypowiedzi posłów PiS i ministra Ziobro łatwo można było wywnioskować , że nie rozumieją oni czym jest Trybunał Konstytucyjny. Skład Trybunału nie ma być pluralistyczny, nie ma być efektem podziału łupów, ma być po prostu niezależny dzięki obowiązującej konstytucji i ustawie. Bez względu na to, jaka jest większość parlamentarna trzecia władza to nie jest dziecko partyjne. Jest to władza wybierana w odpowiedni sposób, który precyzują konkretne zapisy. Reszta oceny krytycznej jest już mniej istotna, bo jak Trybunał Konstytucyjny nie ma być trzecią władzą, to już wszystko jedno kto i jak długo będzie w nim zasiadał.

REKLAMA
Argumentacja PiS-u jest taka, jak ja bym dzisiaj powiedziała, że obrażam się, że Rada Polityki Pieniężnej będzie wybierana za rządów PiS-u. Bo przecież powinna być pluralistyczna. Mogę ubolewać, że w roku 1997 w ustawie nie uregulowano wymiany części członków co kilka lat, ale nie będę twierdziła, że nagle teraz 9 członków RPP ma być wybieranych tak, żeby każda partia miała swoich reprezentantów. Po prostu z upływem kadencji są powoływani przez określone organy: Sejm, Senat i Prezydenta. Oczywiście zawsze wyrażam nadzieję, że powinni to być fachowcy, a nie reprezentanci określonych partii. Jeśli zatem minister Ziobro wyjaśnił sprawę konstytucyjnego patu Komisji Weneckiej w taki sposób, jak czynił to w polskich mediach, to rząd wpadł we własne sidła. Chociaż generalnie nie zgadzam się z ministrem Waszczykowskim to uważam, że wystąpienie o opinię do Komisji Weneckiej to było jedyne mądre działanie po zepsuciu ustawy o Trybunale. Tak zrobił Viktor Orban, kiedy miał wątpliwości jak zmiany ustawy będą ocenione przez Radę Europy.
Jarosław Kaczyński myli się, że można było z tym czekać. Gdyby rozmontował Trybunał to niewątpliwie bylibyśmy nie na etapie Komisji Weneckiej,ale na etapie blokowania funduszy europejskich. Wiem, że Jarosław Kaczyński jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem, nie liczy się z opinią z zewnątrz (to przecież Lech Kaczyński jeździł na szczyty w Brukseli) . Jednak we współczesnym świecie nie da się żyć inaczej. To tak jakby z ulicy Mickiewicza Jarosław Kaczyński wbrew wszystkim zasadom ruchu drogowego chciał się przemieścić do Sejmu. Czy świat zewnętrzny w tym wypadku jest dla niego zbędny?
Dla PiS nie ma znaczenia czy opinia komisji jest wiążąca czy też nie. Jeśli nie zechce wykonać wyroku to tego nie zrobi. Wychodzi bowiem z absurdalnego założenia , że im gorsza opinia Komisji Weneckiej, tym gorzej dla samej Komisji, a nie dla Polski. PiS jeszcze nie zdążył obrazić się na opinię, ale już obraził się na przeciek oskarżając o niego Komisję. Ale przecieki zdarzają się często, jak choćby w 2013 roku na Węgrzech. Z uprzejmości Komisji Weneckiej PiS mylnie wywnioskował, że jest wszystko w porządku. Pracując w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju i spotykając się z delegacjami wielu krajów zawsze zachowywałam się kulturalnie i sympatycznie, co nie oznaczało, ze raporty nie były krytyczne. Dobrze by było, by osoby reprezentujące Polskę na forum międzynarodowym nie myliły dyplomacji z własną racją.