Pomimo, że czwartkowe referendum w sprawie Brexitu nie dotyczy Polski bezpośrednio, to skutki tej decyzji będą dla Polaków odczuwalne. Niezależnie od wyniku, którego konsekwencje zapewne już w piątek rano wpłyną na rynki na całym świecie. Warszawa, stolica otwarta i prounijna, trzyma kciuki za pozostaniem Wielkiej Brytanii we wspólnocie. Podświetlenie Pałacu Kultury i Nauki jest symbolem solidarności z Londynem jako ważnym elementem potężnego projektu pokojowej Europy. Jego siła bierze się stąd, że po raz pierwszy w historii narody Europy podjęły suwerenną decyzję o współpracy na skalę kontynentu. Dlatego właśnie w 1946 roku, tuż po II wojnie światowej Churchill mówił: „Gdyby Europa została kiedyś zjednoczona, szczęście, dobrobyt i duma 400 milionów jej mieszkańców nie miałyby granic.” Mam nadzieję, że wynik referendum potwierdzi tę prognozę i Brytyjczycy będą nadal mogli być dumni ze swego silnego głosu w Europie.
Koszty wyjścia Wielkiej Brytanii z unijnych struktur poniesiemy wszyscy. Nie tylko londyńskie City. UE jest największym rykiem eksportowym dla towarów z Wysp. Najwięcej FDIs lokowanych w WB pochodzi z państw UE. Wyzbycie się przez Londyn silnego głosu w sprawach kontynentu, doprowadzi do pogorszenia sytuacji królestwa. Już teraz funt jest najsłabszy od 7 lat. Niepewna przyszłość, czyli taka, która mogłaby nastać, gdyby Anglicy w piątek rano obudzili się poza UE, nie wzmocni pozycji waluty ani gospodarki.
