Dwójka ze ścisłych faworytów do wygrania Pucharu Stanley'a, Pittsburgh Penguins i Vancouver Canucks, jest o dwa mecze o eliminacji. I to po dwóch pierwszych spotkaniach na własnym lodzie!

REKLAMA
Dwójka ze ścisłych faworytów do wygrania Pucharu Stanley'a, Pittsburgh Penguins i Vancouver Canucks, jest o dwa mecze o eliminacji. I to po pierwszych spotkaniach na własnym lodzie!
Nietrudno się zgodzic, że dotychczasowe serie Penguins z Philadelphia Flyers oraz Canucks z Los Angeles Kings są chyba najbardziej interesujące do tej pory. Nie brakuje w nich huśtawek emocji, większej liczby bramek niż się spodziewaliśmy oraz zaskakujących bohaterów.

Dotychczas najbardziej spektakularna obrona playoff: Ilja Bryzgałow z Flyers broni strzał Krisa Letanga (Penguins) w meczu nr 2.
Tyle, że na taki wynik serii po meczach w Pittsburghu i Vancouver nie stawiali chyba nawet najwięksi kibice Lotników i Królów. Co prawda prowadzenie 2-0 z faworytami i perspektywa kolejnych dwóch pojedynków na własnym lodzie nie oznacza jeszcze ostatecznego triumfu, ale daje słodki smak przekonania o tym, że decyduje się w dużym stopniu o własnym losie.
Wystarczy nie zrobic niczego głupiego i wygrac przynajmniej jeden z najbliższych dwóch pojedynków, aby byc o jeden mecz od następnej rundy.
Łatwo powiedziec. Pingwiny i Orki będą grali z nożami na gardłach, a te serie będą nas trzymały w napięciu do samego końca. To dobrze, bo odpadną z nich dwa znakomite zespoły.
Z tym, że - upieram się - nadal nie wiadomo które :).