Wrażenia wzrokowe przemawiają dobitniej niż statystyki. Właśnie dlatego jednym z bohaterów pierwszej rundy playoff wydał nam się młody bramkarz Washington Capitals – Braden Holtby. Wydał się, bo… wcale nie grał tak dobrze.
REKLAMA
Wrażenia wzrokowe przemawiają dobitniej niż statystyki. Właśnie dlatego jednym z bohaterów pierwszej rundy playoff wydał nam się młody bramkarz Washington Capitals – Braden Holtby. Wydał się, bo… wcale nie grał tak dobrze.
Zgoda – prawie żółtodziób z Waszyngtonu stanowił ważne ogniwo zespołu, który wyeliminował z gry ubiegłorocznych mistrzów NHL Boston Bruins. Z tym że jego dokonania należy również rozpatrywać w świetle tego, jak wyglądał wcześniej sezon zasadniczy w wykonaniu jego bardziej doświadczonych kolegów z bramki: Tomasa Vokouna i Michala Neuvirtha. A ci dwaj nie zapiszą właśnie zakończonych rozgrywek do najbardziej udanych w karierze. Kiedy zatem w serii z Bruins „pojawił się” świetnie broniący Holtby, część mediów za oceanem zachłysnęła się jego osiągnięciami.
Rozgrzewka
Tyle że – w świetle statystyk pozostałych bramkarzy w pierwszej rundzie Pucharu Stanleya – golkiper Capitals wcale nie wypada jakoś rewelacyjnie.
Spójrzmy na podstawowe statystyki bramkarzy za pierwszą rundę (oraz pierwszy mecz serii NSH-PHX). Z grupy 22 golkiperów wyłączyłem tylko trzech, którzy rozegrali po jednym meczu (Johan Hedberg, Brent Johnson i Siergiej Bobrowski). Średnia wpuszczonych bramek na mecz w pozostałej grupie w omawianym okresie to 2,34 gola na mecz. Z kolei średni procent obron to 91,9%. Obie klasyfikacje obejmują również bramkarzy Filadelfii (Ilja Bryzgałow: 3,89 GAA oraz 87,1%) i Pittsburgha (Marc-Andre Fleury: 4,63 GAA oraz 83,4%), którzy chyba już nigdy w historii nie rozegrają podobnie koszmarnych serii.
Kilka obron Holtby'ego z sezon zasadniczego i playoff
Wróćmy jednak do Holtby’ego. Jego całościowe statsy za serię z Bostonem to 2,00 GAA i 94,0%. A jak się ten młody gracz prezentował w poszczególnych meczach (poniższe pojedyncze statystyki liczyłem „na piechotę” stąd minimalne różnice)?
Mecz nr 1 w BOS: 0:1 OT – 1,02 GAA / 96,7 SV%
Mecz nr 2 w BOS: 2:1 2OT – 0,72GAA / 97,7 SV%
Mecz nr 3 w WSH: 3:4 – 4,00 GAA / 86,2 SV%
Mecz nr 4 w WSH: 2:1 – 1,00 GAA / 97,8 SV%
Mecz nr 5 w BOS: 4:3 – 3,00 GAA / 91,9 SV%
Mecz nr 6 w WSH: 3:4 – 4,00 GAA / 87,1 SV%
Mecz nr 7 w BOS: 2:1 OT – 0,95 GAA / 96,9%
Co widać? Holtby w trzech na siedem meczów miał pięć z sześciu statystyk znacząco gorsze niż średnia playoff. Szóstą zaś na poziomie średniej. Dwa z tych trzech meczów Capitals przegrali. Trzy na siedem meczów w serii to aż 43%. 43% meczów, w których bramkarz WSH grał słabiej niż jego średni matematycznie odpowiednik w playoff. Trochę kiepsko jak na – odtrąbione przez media – kolejne wcielenie słynnego Kena Drydena.
Co to oznacza? Pokonanie Tima Thomasa i Bruins to rzeczywiście duże osiągnięcie i za to Holtby’emu i Capitals należą się zasłużone gratulacje. Stanowczo jednak za wcześnie na tytuł bramkarskiego objawienia playoff. 22-latek będzie musiał jeszcze trochę popracować, aby jego statystyki częściej doganiały wrażenia wzrokowe. Bo PR już ma niezły, to prawda :).
