O autorze
Jestem kibicem NHL od czasu, gdy moją kapslową drużynę hokejową prowadzili Kirk Muller i Kevin Dineen (wypłowiałą już "koszulkę" tego drugiego pewnie nadal znalazłbym w szufladzie biurka). Dzisiaj współtworzę najlepszy polski serwis na temat północnoamerykańskiego hokeja: NHL.com.pl. I mimo upływu lat, nadal uważam, że najlepszym strzałem z nadgarstka w ciągu ostatnich dwudziestu lat dysponował Aleksander Mogilny, a nie Joe Sakic ;).

Postaram się udowodnić, że zawodowy hokej już od ładnych kilku lat nie opiera się na przepychance osiłków i okładaniu się po twarzach. To fascynująca, szybka i męska gra, której śledzeniu warto poświęcić więcej czasu. To czego nie zdążę skomentować na bieżąco tutaj, znajdziecie codziennie na moim koncie na Twitterze (twitter.com/marcinhartman)".

Głowy do góry, czyli nie ma tego złego...

Po rozegranym w wyjątkowo kiepskim stylu meczu nr 1, zarówno zwycięzcy, jak i pokonani mogą czuć się zadziwiająco dobrze. Dlaczego?



Po rozegranym w wyjątkowo kiepskim stylu meczu nr 1, zarówno zwycięzcy, jak i pokonani mogą czuć się zadziwiająco dobrze. Dlaczego?

Środowy mecz nr 1 dość słabo nadawał się na wyczekiwane od kilku dni wielkie otwarcie finału Pucharu Stanleya. Oba zespoły czuły w kościach trudy wcześniejszych rund albo sparaliżowała je stawka tego pojedynku. Grunt, że tempo było ospałe, szans bramkowych niewiele, a jeśli już ktoś próbował zagrozić golkiperowi rywala, to z mizernym skutkiem (ledwie dwa gole w 60 min.). Decydująca o wyniku spotkania akcja Justina Williamsa z Anze Kopitarem stanowiła raczej wyjątek niż regułę jeśli chodzi o poziom meczu.



Skąd więc optymizm w obu obozach?

W przypadku Królów jest to bardziej zrozumiałe. Goście kontynuują passę zwycięstw na wyjeździe w tych playoff (przypomnę ich bilans to 9-0!), a rozpoczęcie finałów było przez wielu obserwatorów uznawane za ich potencjalnie najtrudniejszy mecz w tej serii. Powodem była…wcześniejsza skuteczność zespołu, który musiał czekać prawie dziesięć dni na rozpoczęcie finałów. „Zardzewiałe” mięśnie na pewno będą sprawniejsze z każdym kolejnym spotkaniem. Kings w meczu otwarcia nie udało się również dominować fizycznie w takim stopniu, jak było to widać we wcześniejszych rundach. Co prawda nie dopuszczali Devils do sytuacji strzeleckich (tylko 17 strzałów na bramkę), ale z gry siłowej w forechecku rzadko wynikało przejęcie krążka w tercji obronnej rywala. Krótko mówiąc – trudno się spodziewać, aby Los Angeles zagrało podobnie nietypowo dla siebie i dość nieskutecznie w dzisiejszym meczu nr 2.

O dziwo, New Jersey Devils również nie muszą mieć zwieszonych głów. W prawdzie przegrali pojedynek, ale… zagrali bodaj najsłabiej w tych playoff w przekroju całego meczu. Metaforycznie można powiedzieć, że Diabły przespały większość ślimaczego spotkania w takim stylu, jak zwykle miały w zwyczaju „opuszczać” tylko drugą tercję. Trudno się spodziewać, aby trener Pete DeBoer nie pozbierał i nie wstrząsnął zespołem w ciągu dwóch dni wolnego. Nie powinno być to trudne, bo gracze New Jersey (za wyjątkiem bramkarza Marty Brodeura) zagrali słabo pod praktycznie każdym względem: forechecking napastników był mniej widoczny, skuteczność (Clarkson! Fayne!) wołała o pomstę do nieba, a energetyczna czwarta linia zespołu (Bernier-Gionta-Carter) dała się zdominować swoim odpowiednikom z LA. Krótko mówiąc – adrenalina i nóż na gardle może mieć, wyjątkowo, wpływ terapeutyczny na Diabły w meczu nr 2.


Z tych właśnie względów dzisiaj w nocy spodziewam się szybkiego, pełnego emocji widowiska, prowadzonego na pełnych obrotach! Zwycięstwo Kings sprawi, że będą w połowie drogi do euforii. Wygrana Devils przywróci nadzieję na co najmniej remis po dwóch meczach w Kalifornii.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
INNPoland 0 0Węgiel nie będzie się palił bez pieniędzy. Bankierzy mają plan, jak zadusić brudny przemysł
0 0Pamiętaj o tym ubezpieczając mieszkanie. To dodatek, który może zrobić sporą różnicę
POLECAMY 0 0"Watchmen" to telewizyjne wydarzenie na miarę "Czarnobyla". Ale serial HBO wkurzył Amerykę
MamaDu 0 0Szkolne konkursy plastyczne to farsa. Psycholożka opisała jeden z nich i się zaczęło...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Czekamy na zarzuty". Księgowy, emerytka, gospodyni – to oni tworzą Lotne Brygady Opozycji
INNPoland 0 0PiS szykuje rewolucję. Chce zmienić zasady płacenia składek ZUS
dad:HERO 0 0Najdroższy zegarek świata został sprzedany za absurdalną kwotę. Ten, kto go kupił, ma dobre serce
0 0Pornografię codziennie oglądają dziesiątki tysięcy dzieci. Rodzice są bezradni
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Rodzina patchworkowa - czy warto się w to pakować? Każdego dnia sprawdzam to na własnej skórze
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem