W Konferencji Wschodniej w NHL zostały już właściwie do rozwiązania tylko dwa dylematy zespołowe. Wygląda jednak na to, że bez względu na to, jak się one zakończą, pary pierwszej rundy na Wschodzie będą bardziej elektryzujące niż po drugiej stronie kontynentu.
REKLAMA
W Konferencji Wschodniej w NHL zostały już właściwie do rozwiązania tylko dwa dylematy zespołowe. Wygląda jednak na to, że bez względu na to, jak się one zakończą, pary pierwszej rundy na Wschodzie będą bardziej elektryzujące niż po drugiej stronie kontynentu.
Obraz sytuacji jest również czytelniejszy przez to, że wszystkim trzem zainteresowanym ekipom (Ottawa Senators, Buffalo Sabres i Washington Capitals) zostało po tyle samo (5) meczów do rozegrania. Aktualnie te kluby (w podanej w nawiasie kolejności) zajmują miejsca 7-9, a dzielą je od siebie po 2 pkt między każdym miejscem (88-86-84). Jest praktycznie pewne, że dwa z trzech z nich awansują do rozgrywek o Puchar Stanley'a.
To czego nie wiemy, to które i w jakiej kolejności, co będzie skutkowało pełnym emocji oczekiwaniem na to, jak ułożą się pary pierwszej rundy fazy playoff. Oprócz wspomnianego wyścigu o dwa miejsca, to co jeszcze realistycznie może się zmienić to zwycięzca dywizji Atlantic, o czym nieco niżej.
Każdy z trójki Senators, Sabres, Capitals dwukrotnie na pięć spotkań zagra z zespołami, które można uznać za słabsze. Wszystkie też trzy razy wystąpią na wyjazdach. Języczkiem u wagi może okazać się ciekawostka - harmonogram gier ułożył się w taki sposób, że w nadchodzącym ostatnim tygodniu wszyscy pretendenci do miejsc 7-8 na Wschodzie będą musieli stawić czoła... mistrzom NHL Boston Bruins.
W najlepszej sytuacji pod tym kątem - jeśli tak można powiedzieć z perspektywy układu tabeli w tym tygodniu - są Szable, które zagrają z Bostonem w meczu zamykającym sezon. Dla Buffalo najlepiej byłoby, gdyby ten mecz, na wszelki wypadek, o niczym już nie decydował.
Co zatem może i powinno się wydarzyć, zanim wykrystalizuje się ostateczny układ dolnej części tabeli:
a) Senators decydują o własnym losie. 4 punkty w najbliższych trzech meczach (w tym na wyjeździe z NY Islanders i u siebie z Carolina Hurricanes, a więc z zespołami z dołu tabeli) powinny dać im awans do pierwszej ósemki.
b) Sabres, którzy są w największym gazie (Ryan Miller!), nie mogą stracić żadnych punktów w dwumeczu z Toronto Maple Leafs. To warunek minimum dla niespodziewanie pięknego zakończenia przez nich sezonu zasadniczego.
c) Sytuacja Capitals jest praktycznie zero-jedynkowa - porażka w najbliższym spotkniu (dzisiaj w nocy w Bostonie) wiąże im ręce. Tym bardziej, że ostatni mecz sezonu zasadniczego rozegrają w Nowym Jorku, a Rangers też wtedy jeszcze mogą walczyć prymat w swojej dywizji.
No właśnie, a propos zwycięzcy dywizji Atlantic. Zauważmy, że jeśli sprawy zostaną tak jak są, to pierwsi w tabeli Wschodu (na dzis) Rangers zagraliby na rozpoczęcie Pucharu Stanley'a albo z Sabres (rywal ze stanu Nowy Jork i pojedynek w bramce Lundqvist-Miller) albo z Capitals właśnie (z nieobliczalnym Alexem Owieczkinem). W tym układzie na miejsach 4-5 mamy również elektryzującą serię między zespołami z Pensylwanii: Pittburgh Penguins kontra Philadelphia Flyers.
Gdyby jednak PIT i NYR zamieniły się miejscami, a z ósmego miejsca wszedł WSH? Dało by to pierwszą rundę marzeń - i to nie tylko pod kątem oglądalności telewizyjnej! Penguins z Crosbym i Małkinem vs Capitals z Owieczkinem (para z miejsc 1-8) oraz Rangers-Flyers czyli... powtórka styczniowego Winter Classic! Niesamowite emocje!
Jeśli jeszcze się nie zainteresowałeś zawodowym hokejem spod znaku NHL, to wiosna 2012r. jest do tego najlepszą sposobnością :).
