Niemiecki Bundestag zrobił paniom nie lada niespodziankę z okazji Dnia Kobiet – nie dostały goździków czy tulipanów, ale otwarte drzwi do awansu w postaci obowiązkowej 30 proc. kwoty dla kobiet w radach nadzorczych największych niemieckich spółek. Za kompetencje, nie za płeć. Bo wbrew temu, co twierdzą niewtajemniczeni krytycy we wprowadzaniu kwot i parytetów chodzi o awansowanie tych przygotowanych i kompetentnych, a nie jakichkolwiek kobiet. Szkoda tylko, że taki przekaz nie przebija się do powszechnej świadomości.
„Nie wiadomo, gdzie szukać kompetentnych kandydatek”
