
Przez ostatni rok sprawdzałem gdzie jest granica. Chciałem wiedzieć ile człowiek może upchnąć orzeczników, które stanowią o nim, żeby nie pękł w szwach. Jakimś cudem udało mi się dotrwać do końca 2012. w jednym kawałku, a koniec tego roku jest poniekąd małą nagrodą za wysiłek poniesiony na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Jeśli będziesz w tym czasie w Poznaniu – również możesz w niej partycypować.
REKLAMA
Mój kumpel, kiedy się widzieliśmy ostatnio mówił: „dzisiaj właściwie byłem w trzech pracach – pojechałem na giełdę warzywną (kolega ma warzywniak – przyp. SzW), jeździłem w sprawie LAB-u (nowego klubu, który startuje niebawem w Poznaniu – przyp. SzW), organizowałem imprezę, na której sam zagrałem i... cały czas jestem w plecy. Takie rzeczy tylko w Polsce!”. Nie da się odmówić racji mojemu znajomemu. Tym bardziej, jeśli się ma podobne doświadczenia.
W 2012. wydawałem promocyjne koperty Don't Panic i prowadziłem portal z nimi związany, byłem menedżerem artystycznym letniego spotu na otwartym powietrzu i nocnego klubu, zagrałem kilka koncertów, wydałem trzy EP-ki, publikowałem regularnie na portalu piłkarskim i co jakiś czas na łamach Na:temat. I wciąż nie wiem co robić, a co gorsza – gdzie jest hajs.
Godzenie tych wszystkich obowiązków było sprawą niełatwą i odbywało się ze stratą dla każdego z nich z osobna. I wyglądało mniej więcej tak, jak na załączonym obrazku – wszystko ok, ale czegoś zabrakło (w tym konkretnym przypadku - ludzi)
Ale dosyć tego, skupiam się na muzyce i organizacji imprez. I z tej pozycji jestem właściwą osoba do polecenia wam czegoś co moglibyście zrobić w Poznaniu w ten odrobinę przedłużony weekend. Właściwą, choć trochę stronniczą.
Piątkowy wieczór w stolicy Wielkopolski upłynie pod znakiem rap'n'bassu, czyli imprezy z mojego autorskiego cyklu, łączącego dwa bliskie memu sercu gatunki: drum'n'bass i hip-hop. Będą koncerty, skrecz sesja, freestyle'e oraz dj'sety. Dużo świeżości, ale także i klasyki. Trudno mówić o gwoździu programu skoro zebrało się w nim tyle osobistości, począwszy od Artiztixa, reprezentanta kolektywu DrumObsession, przez wicemistrza Polski w robieniu bitów, który to laur Lux Familiar uzyskał na niedawnym BeatBattle.Poznań, na projekcie EEBI-Kornel kończąc.
Impreza odbędzie w klubie Minoga Minus, o którego założeniach możecie przeczytać tutaj.
W sobotę polecam wybrać się do któregoś z poznańskich teatrów. Do wyboru, do koloru. Zarówno mainstreamowe placówki, jak i te podziemne mają dużo do zaoferowania. Przestrzenią teatralną może się okazać nawet salon meblowy...
Prawdziwy hit czeka was za to w niedzielę, kiedy to w kościele pw. Wszystkich Świętych odbędzie się seans muzyczny, w którym elektronika połączy się z żywymi instrumentami. Za taką fuzję odpowiedzialni są Ewa Fabiańska (klawisze) oraz Filip Szymczak - Persondire (elektronika). Elektroika, bo tak nazywa się cykl wydarzeń łaczących różne spojrzenia na muzyke w niecodziennych przestrzeniach, to świetny, w mojej opinii, pomysł na odpoczynek po weekendowych szaleństwach i zarazem naładowanie akumlatorów przed sylwestrową nocą.
Tę spędzam w nowo otwartym laboratorium. Nie wiem, czy uda mi się wynaleźć kamień filozoficzny, albo chociaż najlepszą formułę dla siebie. Ale wiem, że to musi być przełomwy rok, to będzie przełomowy rok, trzeba więc zacząć go z przytupem.
