W Lublinie zadrżało z powodu biletów. Dokładnie z powodu akcji, w ramach której na odwrocie biletów komunikacji miejskiej wydrukowano komiksowe wizerunki czarnoskórego kibica Motoru Lublin oraz Żyda. W planie były jeszcze bilety z całującymi się kibicami oraz wizerunkiem Roma i hasłem „Rom w dom, Bóg w dom”. Dziś w marszu kibiców protestujących przeciw projektowi przeszło ok. 200 osób.
REKLAMA
Protestujący na plakacie zapraszającym do udziału w proteście umieścili hasło „Stop Tolerancji dla Tolerancji”. Tym nonszalanckim gestem wzbudzili moją sympatię, tym bardziej że podczas protestu hasła homofoniczne szybko ustąpiły klasycznej skrajnie-prawicowej „kawie i wuzetce” (raz sierpem raz młotem... etc). Pomysł sprzedaży biletów oczywiście został zarzucony, te wydrukowane zostaną zniszczone i po akcji mającej promować pozytywny wizerunek różnorodności zostały tylko uniki decydentów i niesmak.
Pomysł był bardzo odważny, wiadomo że w środowisku zaangażowanych kibiców homofobia jest raczej normą niż wyjątkiem. Podobnie wygląda ze stosunkiem do obcokrajowców czy mniejszości narodowych. Akcja była więc ryzykowna, niemniej jeśli jest jakiś sens w robieniu wartościowej tzw. reklamy społecznej to jej pomysłodawca Szymon Pietrasiewicz był bardzo blisko. W przeciwieństwie do typowych społecznych akcji promujących bardziej ich twórców czy wizerunek sponsorów, zaprojektował działanie które nie miało ambicji zmiany świata – raczej diagnozowanie jego mankamentów.
Stosunkowo skromne środki przekazało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, udało się też uzyskać zgodę zarządcy komunikacji miejskiej. Akcja była pomyślana dwuetapowo po wprowadzeniu dwu pierwszych biletów miała być podjęta decyzja o emisji dwu kolejnych – od początku towarzyszyła jej też kampania na wiatach przystankowych gdzie pokazywany był plakat
Kontrowersja była wpisana w logikę projektu, nie przewidziano jednak skali konformizmu władz. Wśród polskich samorządowców istnieje irracjonalne przekonanie, że kibice stanowią niesamowity elektorat z którym trzeba się bardzo liczyć bo jak nie to klęska murowana. Jest to typowy przejaw myślenia magicznego, a klucz do zrozumienia tego fenomenu leży schowany głęboko przed specami od marketingu politycznego w zakurzonych tomach klasyków etnografii.
Nikomu z polityków nie udało się jeszcze przekonać do siebie kibiców. Ta grupa raczej rzadko głosuje, a jeśli już to kieruje się preferencjami wypracowanymi na innych polach swojej aktywności życiowej niż kibicowanie. To trochę tak jakby wziąć za target wyborczy użytkowników forum na Onecie – równie ambitne co beznadziejne. Wysiłki jednak trwają. Do grona politycznych idealistów dołączyli włodarze Lublina – słysząc głosy dezaprobaty rozpoczęli wyścigi, na to kto szybciej potępi akcję, mrucząc jednocześnie coś o konieczności „prawdziwego” promowania wielokulturowości i tolerancji. Reakcja władz klubu była identyczna. Iście sportowa rywalizacja.
Okazało się że roześmiany murzyn krzyczący Motor, stanowi śmiertelne zagrożenie dla miasta, drugoligowego klubu i samej komunikacji miejskiej. Podobnie rzecz wygląda z Żydem – jego wsparcie dla klubu oznacza kolejne dekady poza ekstraklasą czy nawet pierwszą ligą i plagi z promowaniem stereotypów wobec środowiska piłkarskiego włącznie.
Antysemityzm, homofobia, uprzedzenia etniczne na polskich stadionach są wciąż obecne. Nieco trudniej spotkać charyzmatycznych działaczy klubowych, którym by to faktycznie przeszkadzało. No ale ten stereotyp już nikogo w tym krystalicznym środowisku nie drażni.
Wiele lat temu mój kolega z Nigerii studiujący na poznańskiej polibudzie miał pecha gdyż ciągle był łapany przez kanarów. Bardzo mu to przeszkadzało więc w końcu kupił półroczny bilet sieciowy. Był z tego zakupu bardzo zadowolony. Niedługo po tym kiedy wracaliśmy z ciężkiej imprezy a w autobusie pojawiła się ekipa kontrolerów i padło sakramentalne „bilety do kontroli” w odpowiedzi wszyscy obecni usłyszeli jego pełen dumy głos „Poproszę kontrolę do mojego nowego biletu !!!”. Niestety od dawna nie mieszka już w Polsce, bo jego radosny performance mógłby rozładować pełną nadęcia sytuację w lubelskich autobusach.
