http://hereandnow.wbur.org/2013/08/14/egypt-us-policy

Od kilku dni z rosnącym zdziwieniem oglądam materiały w TV na temat wakacji w Egipcie. Mimo kolejnych ostrzeżeń MSZ oraz obrazów pokazujących dramatyczne sceny zawsze towarzyszy im wypowiedź zachwyconych turystów tłumaczących, że w sumie wszystko jest ok.

REKLAMA
Od zawsze intrygowali mnie ludzie, którzy cieszyli się z przystępnych cen egzotycznych wakacji w totalitarnych krajach. Kilka lat temu wspólnie z moim ówczesnym pracodawcą próbowałem zorganizować akcję bojkotu wyjazdów na Kubę. Obdzwoniłem praktycznie wszystkie biura turystyczne w Poznaniu, przesyłając im materiały etc. Jedyne co słyszałem to pełne zażenowania odpowiedzi typu "No wie Pan" albo po prostu rzucanie słuchawki. W kilku przypadkach dowiedziałem się, że nie można odbierać ludziom niesamowitej okazji zobaczenia z bliska ostatniego komunistycznego reżimu. Racja, myślałem - do Korei Północnej bilety mogą być za drogie. Argument, że może gdyby wszyscy zbojkotowali te wyjazdy to może by faktycznie zaszkodziło reżimowi był wyrazem najwyższej transgresji etycznej w tej branży. Co bardzo znamienne Kubańczycy z Florydy z którymi wówczas się kontaktowałem podeszli do pomysłu bardzo przyjaźnie i udało się od nich otrzymać bardzo cenne wsparcie medialne.Podkreślali, że Castro bez pieniędzy zostawianych przez turystów miałby poważny kłopot, który mógłby pomóc w zakończeniu najtragiczniejszego okresu w historii wyspy.
logo
http://www.huffingtonpost.com/2013/08/17/egypt-protests_n_3771698.html
Ewentualne niebezpieczeństwo w którym mogą znaleźć się turyści, jest dla nich wciąż czymś zupełnie abstrakcyjnym. Jeśli ktoś naraża siebie i rodzinę pod namową sprzedawcy wycieczek ignorując wszystkie możliwe newsy to jedyną pomocą może być samodzielnie wykonany zabieg translatorem pulsacyjnym.
Znacznie bardziej istotny wydaje mi się etyczny aspekt takiej decyzji. Jak można odpoczywać kiedy w tym samym kraju kawałek dalej codziennie giną na ulicach ludzie ? Kiedy przy odrobinie wyobraźni można dojść do wniosku, że kelner, kucharz czy pokojówka w hotelu gdzie obsługują polskich turystów, mają tam bliskich i myślą tylko o tym co może ich spotkać.
Osobną sprawą jest odpowiedzialność organizatorów wyjazdów, którzy z ręką na sercu nie są w stanie zapewnić 100% bezpieczeństwa swoim klientom, a w razie zagrożenia będą liczyć na (bezpłatną) pomoc służb państwowych. Jest szansa, że uda się zamknąć sezon bez żadnego wypadku, ale w razie problemów całe ryzyko i koszty z tym związane tradycyjnie nie obciążą branży turystycznej.
I na koniec spróbujmy wyobrazić sobie beztroskich zagranicznych turystów, którzy wpadają do Polski stanu wojennego na narty czy polowanie. Jak byśmy ich nazwali ?