
Palił pół kilograma zioła tygodniowo. Chociaż trudno w to uwierzyć, taką informację podają jego najbliżsi. Nie sprzeczam się, choć nawet mi nie mieści się to w głowie... Wątpliwości jednak nie mam, że palił więcej niż przewiduje przeciętność.
REKLAMA
Rodzina słynnego muzyka reggae ogłosiła, że Bob Marley właśnie stał się twarzą pierwszej na świecie marki marihuany. I nie tylko o palenie się rozchodzi. Firma "Marley Natural" nazywana przez rodzinę muzyka jamajskim dziedzictwem konopii, oprócz marihuany wykorzystywanej standardowo oferuje największy wybór kremów, balsamów i innych produktów na bazie konopii. W sprzedaży znajdą się również koszulki z napisem "Pal jak Marley". Chwytliwe hasło, którego jeszcze nie było.
Zazwyczaj nie mam przekonania do pośmiertnego wykorzystynia wizerunku sławnej osoby, ale w tym przypadku koncepcję popieram i uznaję za słuszną. Żona Marleya - Rita, w oficjalnym oświadczeniu powiedziała, że "Bob byłby szczęśliwy i marzył o tym". Osobiście wierzę w to równie mocno jak w jego muzykę. Jego własne zioło jest dystrybuowane we wszystkich krajach, gdzie tylko jest to legalne.
Właścicielem marki jest Heckler Associates, ten sam który odpowiada za Starbucks. Bob Marley dążył do legalizacji marihuany juz 50 lat temu, teraz na równi z wyśmienitą kawą podbija rynki. A czerniak? Cóż... Tylko trochę pokrzyżował mu szyki.
Nawet jeśli mieszkam w Polsce, ta sytuacja napawa mnie optymizmem. Lubię Marleya... Bardzo...
