Chłodnik - ogórkowy. Miseczka - Secret Life
Chłodnik - ogórkowy. Miseczka - Secret Life

Nie wiem dlaczego, ale ostatnio jakoś fatalnie się czułam. Niby jak zwykle zdrowo i rozważnie się odżywiałam, dużo ruszałam, nie trwoniłam czasu przed telewizorem, ale jednak... Może to te godziny w pracy spędzane przed ekranem komputera, może stres związany z zawichrowaniam zawodowymi (o czym kompletnie nie mam serca pisać), fakt jest faktem - było mi ciężko, ospale i zasadniczo ze wszystkim na „nie”.

REKLAMA
Pomysł na remedium znalazłam w moim ulubionym Secret Life of Things. Podczas krótkiej pogawędki o tym i o tamtym Zuzia rzuciła coś o gotowaniu wedle pięciu przemian. Natychmiast w mojej głowie zapaliła się żaróweczka z napisem „muszę wypróbować”. I wszystkich do tego namawiam.
Pięć przemian w kuchni to wbrew pozorom żadne wielkie utrudnienie. Nie narzuca eliminowania tysięcy produktów, pozwala właściwie na wszystko, może poza rafinowanym cukrem i wielokrotnie przetwarzanymi zbożami (ale o ich unikaniu pieją nam wszyscy teoretycy i praktycy kulinariów). Fakt, dominuje w niej dieta wegetariańska (co dla mnie bynajmniej nie jest problemem), ale i mięsożercy znajdą mnóstwo przepisów dla siebie. Natomiast tym, co mnie urzekło jest jej podstawowy wymóg: gotowanie z uważnością. Bo tutaj klucz do kulinarnych sukcesów leży w łączeniu w każdej potrawie pięciu smaków, odpowiadających pięciu porom roku i pięciu żywiołom, w niezmiennej kolejności. Trzeba więc się koncentrować na tym co i kiedy dokładamy do garnka.
Zacząć można od dowolnego smaku-żywiołu. Ale tak jak w przyrodzie wszystko ma swój czas i swoje miejsce, tak i tu pewna hierarchia zawsze musi być zachowana. Wiosnę symbolizuje potrzebujące miejsca do rozwoju drzewo i smak kwaśny, stymulujący krążenie wewnętrznych soków. Lato to czas kulminacji, to ogień, ciepło i smak gorzki. Po nim następuje złociste babie lato symbolizowane przez jakże wówczas urodzajną ziemię. Odpowiadający im smak to odżywcza i nawilżająca słodycz. Dalej przychodzi jesień, nie rzadko ostra jak ilustrujący ją smak i chłodna jak odpowiadający jej metal. Koło roku zamyka zima, przedstawiana przez wodę i wzmacniana przez smak słony - oswabadzający zastój i wzmacniający kości.
Brzmi troszkę ezoterycznie? Też tak pomyślałam, ale nie szukałam przecież nowej filozofii życiowej a jedynie sposobu na lepsze samopoczucie. A w tym pięć przemian bardzo mi pomogło. Znów mam mnóstwo energii, zapału i apetyt na nowe wyzwania. Nie zamierzam całkowicie przestawić się na taką dietę, trudno przecież żebym w ulubionej pizzerii stała nad kucharzem i mówiła mu co i kiedy ma dodać... Ale przynajmniej jeden pięcio-przemienny posiłek w ciągu dnia działa jak zastrzyk eliksiru młodości. A trzymając się tej kuchni przynajmniej kilka dniu naprawdę można poczuć się jak po tygodniowym pobycie w spa. A może i lepiej, bo portfel nie robi się podejrzanie lekki;0)
Na śniadanko, zamiast tradycyjnej kawy, polecam pyszną, aromatyczną, lekko orientalną zbożówkę wedle pięciu przemian.
Do rondelka wlewamy 400 ml mleka ryżowego (ja w mojej kuracji regeneracyjnej odstawiłam też mleko krowie i kozie oraz kawę i czarną herbatę...), ustawiamy na małym gazie, dodajemy szczyptę cynamonu - czyli zaczynamy od słodkiego. Po chwili dorzucamy nutkę ostrości: goździki, kardamon albo jedno i drugie. W ramach słoności dolewamy odrobinę zimnej wody. Kiedy wszystko się już dobrze podgrzeje (ale nie zagotuje!!) dokładamy dwie łyżki kawy orkiszowej (kwaśny) i szczyptę kakao (gorzki). Mieszamy do rozpuszczenia i dodajemy dwie łyżki płynnego miodu. Gotujemy mieszając jeszcze jakieś pół minutki i gotowe. Pycha!! Stawia na nogi lepiej, niż espresso.
Na letni obiad proponuję ogórkowy chłodnik.
Do melaksera wlewamy pół litra kefiru (kwaśne). Dodajemy akcenty goryczy - dużo koperku i odrobinę rozmarynu (oba koniecznie świeże!!). Dorzucamy jeden mały ogórek pokrojony w plasterki, co załatwia sprawę słodyczy. Za ostrość odpowiadać będzie kilka listków bazylii i szczypta oregano a za słoność - sól morska. Melaksujemy i rozkoszujemy się, najlepiej na kwiecistej werandzie w doborowym towarzystwie. Albo nad dobrą książką w cichym salonie. Wedle upodobania... Smacznego!