„Są tacy, co zostają w domu i tacy, co odchodzą. Zawsze tak było. Każdy może wybrać, ale musi to zrobić, póki jeszcze czas i w żadnym razie nie rozmyślać się”. „Wszystko trzeba odkryć samemu i również przejść przez to zupełnie samemu”. „Świat jest pełen wielkich, przedziwnych rzeczy, czekających na tych, którzy są na nie przygotowani”.

REKLAMA
logo
Coś optymistycznego: kolor zawitał na okropnej Parkingowej

Tak, ostatnio wracam do „Muminków”. Bo potrzebuję troszkę się oderwać od zmagań z prozą życia. Bo nie dość się nasłoneczniłam na wakacjach. Bo to niby banalne książeczki dla dzieci, a tyle w nich mądrości...
Dwa pierwsze zdania idealnie oddają moją obecną sytuację: na bezdrożach. Zrezygnowałam z ciepłej posadki w niegdyś ukochanym La Vanille i miotam się na naszym bezlitosnym rynku wolnych strzelców. Bez przerwy odpowiadam sobie, znajomym i rodzinie na pytanie: po co mi to było? Dlaczego nie siedziałam na miejscu i dalej nie robiłam swojego? Bo nie. Ponoć jeśli o czymś nie można już mówić dobrze, to lepiej nie mówić wcale. Zgadzam się. Ale milczeć to jedno, a trwać w tym miejscu i tym samym pogrążać się, tudzież cofać w rozwoju - całkiem inna sprawa. Dlatego odeszłam. I nie żałuję. Poznałam fantastycznych ludzi, nawiązałam przyjaźnie i ciekawe kontakty, wiele się nauczyłam. A że teraz wyczyniam cuda - wianki, by łatać dziury budżetowe? Nie będę dramatyzować z truizmami typu: co nas nie zabija, to nas wzmacnia...
logo

Teraz większa sztuka przede mną: odszukać w świecie, zwłaszcza pod kątem zawodowym, te fantastyczne rzeczy, które na mnie czekają. Wiem, że gdzieś tam są, być może całkiem niedaleko i albo muszę lepiej wytężyć wzrok, albo to one muszą się do mnie przybliżyć. Nic na siłę, wiem. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Dzięki poprzednim wyzwaniom wiem już, czego chcę (zajęcia stabilnego, z nutką nieprzewidywalności i ogromną dozą kreatywności), a czego absolutnie się wystrzegać (miejsc, które same nie wiedzą, czego chcą od życia). Jakimi ludźmi się otaczać, jakich unikać jak ognia. I że nic nam z nieba samo nie spadnie, jeśli chociażby nie nadstawiamy rąk albo nie patrzymy do góry...
logo
Moja Kraina Czarów i Dolina Muminków w jednym - Secret Life

A co do samotności... Fakt, nikt nie wie, co się dzieje w mojej głowie. Jak bardzo męczy mnie ten dziwny stan zawieszenia, jak bardzo irytuje i przybija. Ale z drugiej strony, tyle wokół mnie pozytywnych, fantastycznych miejsc i osób z których czerpię energię jak ze słońca. Magiczna ekipa Dekornika, która pozwoliła mi się do siebie przytulić i choćby troszkę popracować. Fantastyczne dziewczyny z Secret Life, u których każda wizyta jest jak balsam na skołatane nerwy. Monika, śląca mi zdjęcia podlaskich maślaków, Ania kombinująca, z kim by mnie tu zawodowo zeswatać. I niezawodna Mama, tonami znosząca mi ulubione lodu chałwowe...
logo
Jelonek, ulubiony symbol dekornikowego Bachora. Tu w wydaniu secretowym

Ryjek w którymś miejscu stwierdza: „Cała ta rodzina cierpi na brak kontaktu z rzeczywistością”. No ja na takie braki ostatnio nie cierpię. Przeciwnie, z twardymi realiami życia zderzyłam się z impetem kierowcy Formuły 1. Ale może było mi to potrzebne? Grunt, że już się pozbierałam i otrzepałam. Teraz ruszam dalej.