Znów się zaczęło. Wszystko namiętnie mi leci z rąk. Szklanki, kieliszki, miseczki, słoiczki. Nowe i niemal zabytkowe. Moje i jeszcze sklepowe. Omen?

REKLAMA
logo

A wracając do projektowania życia... Czy to ma sens? I kto w ogóle nadał taki tytuł tej książce, skoro ona wcale nie o tym?
Ja wolę chyba projektować najbliższą, względnie przewidywalną przyszłość (powiedzmy, że coś takiego istnieje...). Ostrożnie, bez brawury, ale konsekwentnie i do celu. I tego będę się trzymać. Ostatnio wróciłam wreszcie do kuchni. Z entuzjazmem i powodzeniem. I choć na babeczki wciąż patrzeć nie mogę, to ptysie były pychotne...