
Nareszcie!! Warszawa znów jest taka, jaką ją lubię najbardziej grudniową porą. Spadło trochę śniegu (wiem, wiem – zima jak zwykle zaskoczyła drogowców, ale pomstować nie będę bom nie zmotoryzowana…), świąteczne iluminacje na swoich miejscach, podobnie jak choinki i Mikołaje na sklepowych wystawach. W sklepach trochę tłoczno, ale ludzie jeszcze nie dostają ataków przedwigilijnej wścieklizny… Czyli odliczanie do Gwiazdki czas zacząć! A najbliższy weekend dostarcza ku temu mnóstwa okazji. Co wybrać?
Inne miejsce nie do przegapienia to Villa Julia w Konstancinie. Magda z Kurnik Shop organizuje tam imprezę w podobnym klimacie, ale na mniejszą skalę, bardziej kameralną. Kurnik to totalnie moja estetyka, planuję więc drobne zakupy. A że Konstancin o zmierzchu, zwłaszcza zimową porą – z wszystkimi tymi zameczkami przysypanymi śniegiem – wygląda wprost bajecznie – zostawię to na późne popołudnie. Jak mnie nie zasypie ;0)).
Wieczór będzie pierwszym od wieków, który spędzę tak, jak sama to sobie zaplanowałam. Parapetówka w Dekorniku, studiu graficznym z którym współpracuję. Muzyką zaopiekują się Kasia i Maciek (głowy dekornikowej rodzinki ;0)), o jedzonko dba Piotruś, ja dostarczę trochę wina. Jeśli poszukujecie czegoś (nie tylko na weekendowe imprezy) przyzwoitego w rozsądnej cenie – polecam delikatesy Piccola Italia. A przy okazji – od poniedziałku oficjalnie funkcjonować będziemy w nowej lokalizacji przy Ogrodowej 31/35. Poszukiwaczy wnętrzarskich inspiracji serdecznie zapraszam do odwiedzin od 10.12!!
W niedzielę śpię. Tyle teorii, w praktyce Chianti porwie mnie na spacer koło 8. I super, bo w tym tygodniu strasznie ją zaniedbałam. Przejdziemy się najpierw na Agrykolę, a wieczorkiem - po Trakcie Królewskim. Wrócimy „choinkowym” szlakiem (Plac Zamkowy – Teatralny – Defilad – Konstytucji): wreszcie zobaczę wszystko, co w mieście najbardziej kolorowe, migoczące i świetliste. W między czasie może uda mi się zahaczyć o kiermasze, ten na Starówce i ten pod PKiN. Może ślizgawka?
Z planów gastronomicznych mam nadzieję znaleźć czas na leniwe śniadanko w Aroma Espresso Bar (a zwłaszcza na tamtejsze chai latte…), odwiedzić wreszcie nową restaurację orientalną na Żurawiej – Silk and Spicy. Podobno fantastyczna, ciekawa i znająca umiar w doprawianiu ;0)). I skoczyć na sprawdzone risotto albo pizzę do Trattorii Rucoli na Kruczej.
