
Stało się - nawet ja, tytan pracy, doszłam do wniosku, że jak jeszcze chwilkę pożyję w takim trybie, to do piórnika wsunę się szybciej, niż ustawa przewiduje. Coś wspólnego z tym podejściem ma pewnie siekiera, która ostatnio wylądowała między moimi łopatkami. Poleciała ze strony, z której najmniej bym się tego spodziewała, ale na to szkoda słów. W każdym razie: w ten weekend nie ma zmiłuj, całe dwa dni robię tylko to, na co mam ochotę. Wam też gorąco polecam taki wydłużony "dzień dziecka".
Nie mam godzinnego planu, ani rozpiski co kiedy robię. Ale jest kilka miejsc, które od jakiegoś czasu planuję odwiedzić, kilka rzeczy, które chcę zrobić i ciągle - z racji pracy - odkładam to na jutro. Basta! A że wszystkie są na tym samym mokotowskim odcinku - wybiorę się pewnie na fajny spacer.
Dosłownie rzut beretem od Chleb Sklep jest Kurnik Shop. Na Bałuckiego. Zresztą to od Magdy, właścicielki Kurnika, o Chlebie usłyszałam. Stary Mokotów mocno trzyma się razem, wspiera i promuje. I świetnie, bo w obliczu faktu, że Puławska to jedna z najpaskudniejszych ulic w stolicy, dobrze, że przynajmniej tamtejsza aura jest pozytywna...
Z kolei przy ulicy Dąbrowskiego mieści się Reset Agaty Hasiak. Istne eldorado dla wszystkich rozmiłowanych w ekologii, recyclingu i upcyclingu. W sklepie Agaty meble, torby, poduchy, gazety dostają nowe życie. Połączenie stylu skandynawskiego z topornym PRLem jest zaskakująco odświeżające i... bardzo na czasie.
Koniecznie też muszę zawadzić o Bułkę przez Bibułkę na Puławskiej, obok Dzikiego Ryżu. Nie wiem jeszcze, czy na poranną kawę, czy na którąś z ich rewelacyjnych zup, zobaczymy jak mi się weekend ułoży.
