
Luty. Nareszcie!! Może to dziwne, ale ja lubię ten miesiąc - dla mnie zapowiada wiosnę. Jasne, jest szaro, buro i zimno, ale do słonka i zielonej trawki już blisko. No i o odświeżeniu garderoby można zacząć myśleć ;0)). Czego się pozbyć, bo od dwóch sezonów zalega, co zakopać na dnie szafy i czym uzupełnić ewentualne braki... Pod tym znakiem planuję najbliższy weekend!
REKLAMA
Ania Pięta, część duetu organizującego Ściegi ( niegdyś Ręczne, teraz po prostu ŚCIEGI) i autorka moich kosmicznych opasek, wymyśliła kolejną imprezę. W niedzielę w Państwomiasto odbędzie się Vintage Sale - prawdziwa gratka dla wszystkich fashionistek. Poprawka: nie dla wszystkich, ale dla tych, które nie zadowolą się byle czym. Próżno tam szukać słabej jakości ubrań z sieciówek. Na Vintage Sale trafią tylko perełki! Bo impreza dedykowana jest kobietom, które nie tylko są trendy, ale wiedzą też co to ponadczasowy styl i krawiectwo najwyższych lotów...
Ja polować będę na sukienkę:
Ja polować będę na sukienkę:
Mam nadzieję, że się uda. Rok temu na podobnej imprezie ustrzeliłam okulary w doskonałym stanie. Cena rynkowa: 600 zł. Z mojego portfela wyfrunęło jedynie 150!
A skoro już jesteśmy przy powyższym zdjęciu... Jeśli nie musicie zaciskać pasa, serdecznie zachęcam do odwiedzin w butiku, przed którym zostało zrobione: Laura na Koszykowej. Nowe kolekcje właśnie spływają prosto z Paryża! No i te wnętrza!!
Al nie samymi zakupami człowiek żyje. Nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła jakiegoś nowego miejsca. Planuję wyprawę do Magla na dolnym Mokotowie. Generalnie zorientowałam się, że bardzo słabo znam tamtejsze rewiry, więc sobotni poranek poświęcę na spacer po ulicach Gagarina, Dolnej, Czerniakowskiej i postaram się odłowić co ciekawsze perełki ;0))
Aha, i najważniejsze: w niedzielę smażymy pączki. My, bo to moja Mama jest mistrzynią a ja tylko podpatruję. Wprawdzie Tłusty Czwartek dopiero w... czwartek, ale kto ma w tygodniu 10 godzin na zabawę w cukiernika? Wiśnie już oddrylowane i nakropione rumem, mąka się aklimatyzuje, jutro jadę po jaja i drożdże. I już ślinka mi cieknie ;0))
