
Dawno nie pisałam. Właściwie, to ostatni tekst był... z poprzedniego życia. Takiego, w którym miałam mnóstwo czasu na spacerowanie po Warszawie, gotowanie, prowadzanie się po knajpach i myślenie o tym, jak bardzo wszystko wymyka mi się spod kontroli. Wcale za tym życiem nie tęsknię...
REKLAMA
Nie mam natury zgorzkniałej nieszczęśnicy. Wątpienie w świat i ludzi jest zawsze chwilowe. I dobrze. Nie mam ochoty rozgrzebywać ran i wracać do zbędnych śmieci. Grunt, że wszystko idzie do przodu.
Nowa praca to zdecydowanie najbardziej fascynujące zajęcie, jakim dotąd się parałam. Ok, piszę tak za każdym razem, ale za każdym razem jest to też prawda. Proste - life goes on, a ja z nim. Nowe wyzwania, nowe lekcje. W Mostrami.pl z jednej strony znów zajmuję się tym, co kocham, czyli modą na najwyższym poziomie, z drugiej - każdego dnia mierzę się z czymś nowym, nieznanym. I bajka.
Bajkę mam też na innym polu - całkiem prywatnym. Przeprowadziłam się. Myślałam, że nie potrafię żyć nigdzie poza sercem Warszawy, ewentualnie sypialnianymi Kabatami albo romantyczną Saską Kępą. Tym czasem swoje miejsce znalazłam na Kinowej. Z mojej dziupli nawet Stadion zaczyna wyglądać jakoś przyjaźnie...
Przyjaźnie kwitną, życie zawodowe też. Psina radosna, zaczyna przyzwyczajać się do nowego miejsca. Do uporządkowania została tylko kwestia trybu życia. Po przestawieniu się z mało radosnego ale obfitującego w czas wolny bezrobocia, kompletnie się zapuściłam. Sport uprawiam ze 3 razy w tygodniu, jem badziewiasto, piję hektolitry kawy i mleka. Basta! Idzie wiosna, wracamy do życia. Do warzywek, owoców i zielonej herbaty. I... do tańca! Emerytowana baletnica znów wciągnie baletki. Zobaczymy, kiedy się połamię ;0)). Dam znać.
