Od ostatniego wpisu minęły cztery miesiące. Pewnie powinnam zacząć od wytłumaczenia się, ale to podobno robią tylko winni... W każdym razie mnóstwo wyjeżdżałam, wpadłam w wir pracy i załatwiania formalności kredytowo-mieszkaniowych (swoją drogą - to temat na epopeję!!). W domu praktycznie nie bywałam, tym bardziej nie miałam czasu na spacery po mieście. A pisanie o tym, że z wiekiem zaczynam tyć chyba nie jest fascynujące... Mam nadzieję, że teraz wracam do normy...

REKLAMA
Historie o Litwie, Florencji, Gdańsku, Piszu, Kazimierzu Dolnym i kilku innych miejscach które udało mi się ostatnio odwiedzić zostawię na później. Dziś tak szybciutko o wszystkim (i niczym, jak powiedzą złośliwi ;0)).
logo

Do mojego wędrownego trybu życia (szczęśliwie nie w sensie ciągłego przenoszenia się, tylko włóczenia po stołecznych ulicach) wróciłam ze trzy tygodnia temu. Chciałam się wybrać do ulubionej cukierni, do sklepu, do butiku i... Bryndza! Albo zamknięte albo przeniesione!
logo

Weźmy taki wycineczek jak ulica Oleandrów. Wychowałam się dosłownie naprzeciw, to było jedno z ulubionych miejsc mojego dzieciństwa. Z księgarnią, w której zawsze znajdywało się to, czego się szukało, ze spożywczakiem z najlepszymi krówkami w Warszawie i z maglem, w którym fascynował mnie zapach i dziwne poduchy na wystawie. Po żadnym z tych miejsc nie ma już śladu! Co więcej, nie przetrwał Bread Bar (trochę na własne życzenie - ceny były bajońskie!) a na dniach zamyka się Via Via - jedyny sklep w Polsce z bajecznymi torbami Gabs (dziewczyny znikają do sieci). Nieśmiertelny jest chyba tylko Ordynator - sklep z odzieżą medyczną, ponoć najdroższy w mieście ;0))
logo
Secret Life - jesiennie

W tamtej okolicy z „moich” miejsc już tylko delies przy TR zostały... Secret life przeniósł się na Dąbrowskiego 15a (i troszkę zmienił profil działalności, punkt ciężkości z wnętrz przenosząc na modę), czekoladziarnię Amor zastąpiła Świetlica a sklep z płytami straszy pustymi witrynami. Szkoda...
logo

Przemilczę może nowe Centrum Handlowe City Shopping na Placu Uniii. Co z tego, że SuperSam powrócił, skoro ze starego miejsca została tylko nazwa? Nowy, zamknięty w bezdusznym i pustawym gmachu, nie zachował nic ze swojej PRLowskiej świetności (jeśli można to tak nazwać...). Zresztą cała przestrzeń City Shopping została mało fortunnie skomponowana. Butiki dobrano przypadkowo, nie pomyślano o przyzwoitej kawiarni czy dobrej cukierni. Kolejne Smyki, Benettony, Zary a między nie wpleciona Natalia Klimas... Spójne to to nie jest...
logo
foty by Pink Wings

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o modzie. Tu przynajmniej udało mi się znaleźć coś ciekawego - młodziutką warszawską markę Bunny White. Podobnie jak Kids on the Moon, Królik zaczynał od ubrań dla dzieci (co specjalnie mi nie przeszkadza, bo dalej wciskam się w bluzy dla ośmio-dziesięciolatków :0)), ale co raz śmielej myśli o kreacjach dla nieco wię]kszych dziewczynek.
logo
photo by Pink Wings

Szyje z bawełny genialnej jakości, stawia na proste fasony i perfekcyjne wykończenia. Co ciekawe, nie robi klasycznych kolekcji pod dyktando wirtuozów mody, ale swoje własne zestawy idealnie uzupełniających się ubrań z jakimś bajecznym motywem przewodnim.
logo

A na koniec akcent kawiarniano - ... exodusowy;0). Zbliża się 11.11, czarny dzień w życiu Warszawiaków. Do klasycznych zadym dojdą blokady ulic z racji Szczytu na Stadionie Narodowym, więc wszyscy kombinują jak przed tym uciec. Bo ani się nigdzie nie dojedzie, ani na dobrą kawę czy ciastko nie pójdzie - wszystko zabite dechami (ok, trochę koloryzuję, ale i to na Pięknej widziałam!). I tu dobre wieści - otwarta będzie nowa kafeteria przy Koszykowej 55, w gmachu Wydziału Architektury PW. Jak ktoś jeszcze nie był w DWZ Architekci - namawiam! Niebanalny, loftowy wystrój i przesympatyczna ekipa (która jeszcze jakoś znosi to, że wracam tam jak bumerang i bez przerwy podpowiadam co jeszcze można ulepszyć; fakt, że nie dosypali mi jeszcze cykuty do herbaty świadczy o tym, że to anioły nie ludzie ;0)). Świetne kawa i herbata, domowe ciasta i robione na miejscu kanapki. Zblazowani powiedzą, że to dość ubogie menu, ale dla mnie to powrót do korzeni słowa kawiarnia (ja bym tylko czekoladę na gorąo dodała...). Najważniejsze, że wszystko świeżutkie, pyszne i w cenach w ramach możliwości finansowych studentów, a nie białych kołnierzyków z korporacji.
logo