Kilka sekund nieuwagi Kierowcy Z Matką, tygodnie udręki z firmą ubezpieczeniową i zastępczym autem.
Kilka sekund nieuwagi Kierowcy Z Matką, tygodnie udręki z firmą ubezpieczeniową i zastępczym autem. archiwum własne

Nie miałam czasu pisać, ponieważ od kilku tygodni zmagam się z konsekwencjami spotkania, a raczej zderzenia, z niedzielnym kierowcą. Odkąd młodzieniec, rocznik 1982, przekraczając podwójną ciągłą przy cofaniu ze swojego miejsca postojowego, przyrżnął z całą mocą w moje auto, wnikliwo-mściwie przyglądam się każdemu, kto siedzi za kółkiem.

REKLAMA
Oto, co zaobserwowałam, czyli mój subiektywny ranking kierowców:
1. Kierowca z matką.
Jak wiadomo, matka na fotelu pasażera wyłącza odpowiedzialność. Można więc wycofywać, wymijać oraz skręcać w lewo stylem dowolnym, nie zwracając uwagi na to, czy na drodze znajdują się jakiekolwiek inne samochody. Nie liczą się sygnalizatory świetlne i oznakowania. Matka jest dobra na wszystko. A jak syn spowoduje wypadek, bez chwili wahania obarczy winą za kraksę poszkodowanego.
2. Kierownca w czapce.
Na szczęście spotykany głównie w sezonie jesienno-zimowym. Niemniej, strzeżcie się. To zwykle człowiek kierujący się zasadą "przezorny zawsze ubezpieczony" (zwłaszcza od myślenia). Znaków drogowych przestrzega równie rygorystycznie co cezur na termometrze, które wskazują mu jak głęboko naciągać czapkę na uszy. Tak bardzo boi się, by nie przejechać na czerwonym, że na wszelki nie rusza nawet na zielonym. Wersja hardcore spotykana zimą: nie słyszy, nie widzi, a jedzie, bo trzeba rozgrzać silnik na mrozie.
3. Kierowca w Skodzie.
Agresywny, czasem wręcz chamski; wpycha się, zajeżdża drogę. Nigdy nie wpuści cię w korku przed siebie, gdy zmieniasz pas, a jeśli już sam się wbijesz, okrutnie cię obtrąbi. Nie próbuj go wyprzedzić, bo zwyzywa cię pod nosem, a może nawet rzuci klątwę. Zwykle frustrat. Wykastrowała go żona, zabraniając mu zakupu wymarzonego BMW, bo Skoda też dobra, a o ileż tańsza!
... ciąg dalszy nastąpi, tymczasem czekam na Wasze obserwacje.