
Kilka dni temu chwaliłam chuligaństwo, a będę pisać o pewnej chuligance. Jest wziętą aktorką, sprawną producentką, a racami dymnymi (nie wiem, czy to poprawna nazwa tego czegoś, co płonie i dymi) rzuca jak mało kto. Wielką przyjemność zrobiła mi dziś Kasia Zielińska, która zgodziła sie wystąpić gościnnie w moim teledysku.
REKLAMA
Kasia Adamik i Olga Chajdas, które kręcą obrazy do utworu "Oblivion", wymyśliły sobie, że choć utwór jest spokojny i klasyczny, zdjęcia będą namiętne i wybuchowe. Dlatego dziś kręciliśmy scenę antyglobalistycznych rozruchów... Kilkudziesięciu chłopców, ekipa, trudne warunki (pomiędzy blaszanymi barakami), dym, popiół, kamienie i połamane deski, a pomiędzy nami policjanci w polowych kubrakach uzbrojeni w pałki. Dosyć to zaskakujące jak na tło do muzyki tango nuevo...
Najbardziej zaskoczyła mnie dziś jednak Kasia Zielińska, która decyzję o tym, by wcielić się w chuligankę i szefową bandy, zgodziła się błyskawicznie. Wpadła na plan, z prędkością światła przebrała, umalowała, ustaliła z reżyserkami zadanie, chwyciła "narzędzia" (ja też dziś pierwszy raz w życiu miałam "puchy dymne"!) i... jak zakrzyknęła!!!!! A potem wskoczyła z pięściami w walczący tłum. W jednej chwili przeistoczyła się w zakapiora.
Szkoda, że tego nie widzieliście. Mam nadzieję, że niedługo będziemy oglądać wspólnie ;-)))
A ja tymczasem wybieram się na: Berlin czwarta rano z Kasią w roli głównej.
Sztuka ma świetne recenzje (Rzeczpospolita), a wyprodukowała ją właśnie utalentowana "chuliganka".
