Plansza informacyjna z Centrum Nauki Kopernik
Plansza informacyjna z Centrum Nauki Kopernik www.izabelakopec.eu

W wakacje w Centrum Nauki Kopernik tłumy od rana. Po siedmiu godzinach zmęczenie wypełnia me obwody...

REKLAMA
Najbardziej podobał mi się Teatr Robotyczny i sztuka na podstawie Lema. Zanim zdążę o tym napisać, wysiądzie mi zasilanie, więc pędzę na chłodnik! Napiszę później, a tymczasem oddaję Wam moje serce:
logo
Zdjęcie pochodzi z Centrum Nauki Kopernik www.izabelakopec.eu
C.d.n.
Już jestem!
Internauci-mściciele przeklinają mnie za wychwalanie Warszawy. Na temat Centrum Nauki Kopernik nie będę więc tylko piała z zachwytu. Zacznę od łyżki dziegciu:
Brakuje mi trochę na tej przestrzeni dobrej nawigacji. Przyznam, że poszłam nieprzygotowana. Nie studiowałam wcześniej w domu planu CNK, rozkładu stref do zwiedzania itd. Kupiłam bilet (kartę i opaskę) i w grupie przyjaciół ruszyłam przez bramki do środka. Od razu uderzył w nas miks kolorów i strumień ludzi. Trochę nieporadnie krążyliśmy między Strefą Re:Generacji, Buzzem (Bzzzem???), wejściem do planetarium i Bistro. Było wprawdzie kilka drogowskazów, ale ustawione w sposób, który czynił je niewidzialnymi przy takiej frekwencji. Ilu było zwiedzających? Kilka czy kilkanaście tysięcy? Na szczęście z pomocą przychodziła nam stale życzliwa obsługa, w tym ochroniarze. Gdyby w hallu stały dobrze zaprojektowane rozpiski i mapy, z sugestią, w jakiej kolejności najlepiej zwiedzać poszczególne przestrzenie, z pewnością łatwiej można by się poruszać. I bez stresu.
Rozumiem, że niektórzy sfrustrowani Dexterzy od razu zarzucą mi brak inteligencji, uszczerbki szarej istoty i blond na włosach. Nie wydaje mi się jednak, żeby ujmowało to inteligencji Belgów, że mają dobrze opisane Atomium albo inteligencji Brytyjczyków, że metryczki obrazów i rzeźb w ich muzeach i galeriach nie tylko zawierają nazwisko autora, datę powstania i technikę, ale też mówią o tym, co znajduje się na obrazie i tłumaczą symbolikę (przynajmniej w pewnym podstawowym wymiarze). Zwiedzanie muzeów czy centrum nauki nie musi z definicji wprowadzać niepokoju i naprawdę nie trzeba przychodzić w te miejsca przygotowanym jak na egzamin. Przyjemniej spędza się czas i więcej chłonie wiedzy, kiedy pojawiają się dobre wskazówki. Wskazówki, a nie nakazy.
Druga rzecz, to lekkość, której w Centrum Nauki Kopernik jest dla mnie jednak za dużo. Bardziej jest to miejsce rozrywki niż źródło wiedzy. Na pewno dobrze, że uczy przez rozrywkę. Szkoda, że dla tych, którzy chcą pogłębić wiedzę, brakuje tam wyzwań. Ok, jest wprawdzie planetarium. Ale dla tych, którzy widzieli już planetarium w Toruniu, Fromborku, a nawet w innych krajach, nie jest to już taki rarytas. Mogłoby być w Centrum Nauki Kopernik trochę więcej intelektualnej gry albo chociaż ciekawego wykładu. Przykładem miejsca, które spełnia to kryterium jest na przykład Muzeum Holocaustu w Berlinie. Chciałabym, żeby było w CNK więcej takich perełek jak film o różnicach pomiędzy malarstwem klasycznym a impresjonistycznym na parterze, pod małym namiotem. Poza tym wyjątkiem, na całej przestrzeni raczej dominują nieskomplikowane zagadki i zabawy.
Taras widokowy nad planetarium - rozczarowanie. Rozrzucone po szybie przeciwsłoneczne kropki sprawiają, że konteplowanie jest niemożliwe, a przy tym jest bardziej duszno niż w wypełnionym zapachami smażonych frytek brukselskim Atomium (tam akurat najlepiej wjeżdżać z własnym tlenem).
Mam też wrażenie, że przez ogólny szum i fakt, że ludzie rozchodzą się po CNK we wszystkich możliwych kierunkach, trudno jest pamiętasz z wizyty więcej niż czynności, które się tam wykonało. Wydaje mi się, że zwłaszcza dzieci i młodzież mogą pamiętać po takiej wizycie, że coś naciskały, ale już niekoniecznie w jakiej sprawie.
To tyle narzekań. Teraz leję już tylko miód.
Po pierwsze - wspaniała kawa w kawiarni przy planetarium. Zestaw z szarlotką kosztuje tylko 8 złotych, a smakuje jak milion dolarów! Zwłaszcza, że można go pochłonąć na leżaku stojącym na trawie przy Wiśle, słuchając w tle odgłosów letniego pilatesu.
Po drugie - kompleksowość stref do zwiedzania. Re:Generacja, Człowiek i Środowsko, Korzenie Cywilizacji i Świat w Ruchu dają człowiekowi, nie tylko młodemu, całościowe pojęcie na temat tego, kim jest człowiek, skąd się wziął i co go otacza. Jeszcze lepsze, że po przejściu przez te wszystkie zabawko-eksponaty, nabiera się przekonania, że można w życiu zrobić wszystko, jeśli tylko się chce. Centrum Nauki Kopernik pokazuje spektakularny postęp, jaki Człowiek poczynił w swoim rozwoju. Fajne gry, takie jak "Od kosmosu do atomu" na pierwszym piętrze, umiejscawiają nas w centrum Wszechświata, definiując zarazem naszą małość (fizyczną) i wielkość (w działaniu). Jeśli ktoś czuje się w życiu zagubiony, wizyta w CNK może przywrócić jego życiu równowagę ;-)))
Po trzecie - poszczególne zabawy (na odczuwanie impulsów związanych z temperaturą i bólem, na zapamiętywanie, koncentrację; badania poziomu stresu, ciśnienia, wydolności płuc itd.), a także gry (takie jak prowadzenie dochodzenia detektywistycznego, przechodzenie przez mapę języków itd.) uświadamiają, jak ważna jest w życiu człowieka nauka i wiedza. Spektakularny zapis kodu DNA - drobnym maczkiem - na plakatach robi naprawdę wrażenie. To ważne, że jest takiej miejsce, gdzie dzieci i młodzież są przekonywane, że wiedza się liczy i popycha świat do przodu. Zwłaszcza w czasach, kiedy słyszymy, że szkoła nie powinna już dawać wiedzy, a raczej uczyć tego, gdzie można ją znaleźć (przepraszam, ale uważam, że ten pogląd sprowadza się po prostu do tego, że szkoła ma dziś uczyć cwaniactwa), fajnie że pokazuje się sylwetki ludzi, którzy byli nie tylko sprytni, ale przede wszystkim jednak mądrzy.
Po czwarte - CNK pomaga przełamywać lęki i uczy społecznych odruchów. Można położyć się na łóżku fakira, przeczytawszy wcześniej, dlaczego okaże się całkiem wygodne. Można pokonać (lub nie pokonać) na wózku inwalidzkim kilka przeszkód, z którymi codziennie zmagają się ludzie niepełnosprawni i na prawdę wczuć się w ich położenie.
Po piąte - brawa za Teatr Robotyczny. Na początku wydawało mi się, że nie wytrwam dwudziestu minut ze sztuką futurystyczną o zakochanym robocie i królewnie Krystelli. Szybko zostałam uwiedziona językiem i humorem jej twórców. Na stałe wpisuję do swojego słownika wyrażenia i zwroty takie jak: "Prędzej sobie zasilanie odetnę, niż się jej wyrzeknę", "Wielkie szczęście wypełnia me obwody", "Połączyło nas sprzężenie małżeńskie: stałe i zwrotne" oraz "Pragnę połączyć się z tobą w sposób miękki, ciastowaty i wodnisty".
logo
Piszemy z robotem wiersze... www.izabelakopec.eu
Mam po zwiedzaniu Centrum Nauki Kopernik całą masę wrażeń. Niektórymi się podzieliłam, z resztą idę już na taras, odpoczywać przy koktajlu z jagód.
A Wy, gdzie najbardziej lubicie spędzać czas w Warszawie?