Dziś przy kawie literatura hiszpańska i „Trzy żywoty świętych” Eduardo Mendozy. Z książek można dowiedzieć się wiele o sobie:
REKLAMA
„Ciotka Eulalia miała ładny i kształcony głos. Studiowała muzykę, brała lekcje u Conchity Badii i przez pewien czas żywiła nadzieję, że zajmie się śpiewem zawodowo: marzyła o występie w Liceo. Gdy zaręczyła się ze stryjem Antonem i oznajmiła mu swoje plany, nie sprzeciwił się. Jednakże później, gdy zaręczyny zostały ogłoszone oficjalnie, na stryja Antona wywarto naciski rodzinne, w związku z czym postawił swą wybrankę przed wyborem: porzucić śpiew albo zerwać związek. Mogła nadal studiować muzykę, jeśli było jej to potrzebne do szczęścia, a nawet śpiewać na prywatnych spotkaniach, ale nie ma mowy o śpiewaniu przed obcą publicznością, a tym bardziej ze sceny. Nie może ożenić się ze śpiewaczką, a już na pewno nie z aktorką. Dostatecznie niestosowne jest śpiewanie za pieniądze, a co dopiero życie w świecie teatru, dzielenie garderoby z nieznajomymi kobietami, nie zawsze nieposzlakowanej opinii, włóczenie się po kraju, sypianie w hotelach, jadanie w gospodach i porzucanie domu na czas nieokreślony. Ciotka Eulalia wysłuchała tych argumentów i zrozumiała, że jeśli chce wyjść za stryja Antona lub innego mężczyznę jego klasy i stanu, musi zrezygnować z kariery. I tak uczyniła, z podniesionym czołem. Początkowo, jak wielokrotnie opowiadała na spotkaniach rodzinnych, odczuwała ogromną tęsknotę, przestała chodzić do opery, co było niegdyś jej ulubioną rozrywką, właśnie po to, by nie myśleć o tym, co porzuciła, a gdy przypadkiem słyszała w radiu znaną arię, nie umiała powstrzymać łez. Jednakże szybko zapomniała o swych mrzonkach, a po pewnym czasie przyznała rację mężowi: nie byłaby w stanie pogodzić cygańskiego życia artystki z obowiązkami matki i żony. Jeszcze później przypadkowe spotkania z dawnymi koleżankami, które poszły za głosem powołania, utwierdziły ją co do słuszności podjętej decyzji. Większość z nich porzuciła swą profesję po latach nędzy, rozczarowań i upokorzeń, a jedna czy dwie, którym udało się zrobić skromną karierę, musiały teraz stawić czoło utracie warunków fizycznych i niepewnej przyszłości wypełnionej wspomnieniami przeszłości miernej i bezpowrotnie utraconej”.
Dzięki temu fragmentowi zrozumiałam, dlaczego - choć uprawiam uczciwie swój zawód, prowadzę firmę i płacę podatki - dla „strasznych mieszczan” jestem kobietą niestosowną. A kim jest dla Was ciotka Eulalia?
Dobrego dnia!
