
Wszystkich tych, którzy u progu wiosny rzucili się do Internetu i empików w poszukiwaniu najskuteczniejszej diety, informuję: NIE WIERZĘ W DIETY. Są szkodliwe!
REKLAMA
Mówiłam to nawet w ostatnim „Pytaniu na Śniadanie” (relacja: Tekst linka ).
Znajomi wciąż zwracają się do mnie po porady dotyczące żywienia. Rzeczywiście staram się dbać o siebie, żeby nie wyglądać jak fortepian koncertowy, ale nie jestem ekspertką od diet i trenerką fitnessu! Mogę jednak zdradzić, co jem, żeby czuć się i wyglądać dobrze.
Skoro nie wierzę w diety, to w co wierzę? W świadome odżywianie i regularny sport.
Co do odżywiania, istnieje parę złotych zasad. Uwaga, mogą zabrzmieć przewrotnie. Oto one:
Po pierwsze: jeść często (pięć posiłków dziennie)
Po drugie: nie unikać tłuszczów, za to ograniczyć węglowodany (nadmiar tłuszczu organizm wydali, natomiast nadmiar węglowodanów zamieni się w tłuszcz)
Po trzecie: wyrzucić poradniki z dietami (większość z nich eliminuje z programu żywienia jakiś składnik, np. dieta białkowa eliminuje węglowodany i tłuszcze, dieta Kwaśniewskiego – nie, nie prezydenta - eliminuje białka i węglowodany, itd.).
Po drugie: nie unikać tłuszczów, za to ograniczyć węglowodany (nadmiar tłuszczu organizm wydali, natomiast nadmiar węglowodanów zamieni się w tłuszcz)
Po trzecie: wyrzucić poradniki z dietami (większość z nich eliminuje z programu żywienia jakiś składnik, np. dieta białkowa eliminuje węglowodany i tłuszcze, dieta Kwaśniewskiego – nie, nie prezydenta - eliminuje białka i węglowodany, itd.).
Nie będę dalej was zanudzać, że liczy się umiar i odpowiednie proporcje tłuszczów, białek i węglowodanów. Zamiast tego podaję przepis na śniadanie, które jest dobre, zdrowe, daje power do realizowania pomysłów i które sama jutro zjem:
Najpierw wypijamy szklankę wody mineralnej mineralnej z cytryną i płaską łyżeczką miodu. Przed śniadaniem. Nie w trakcie.
Następnie do blendera wrzucamy:
* pół twarożku babuni (twarożek w kostce, trójkącie lub jakiejkolwiek innej formie),
* dwie łyżki siemienia lnianego (lekko zmiażdżonego – nie na proszek),
* pięć łyżek oleju lnianego (najlepiej budwigowego, bo ten zawiera 50% omega-3),
* pół szklanki soku z granatu (jeśli nie macie, może być sok jabłkowy),
* pół banana,
* garść suszonej żurawiny
* 3 suszone daktyle
* dwie łyżki siemienia lnianego (lekko zmiażdżonego – nie na proszek),
* pięć łyżek oleju lnianego (najlepiej budwigowego, bo ten zawiera 50% omega-3),
* pół szklanki soku z granatu (jeśli nie macie, może być sok jabłkowy),
* pół banana,
* garść suszonej żurawiny
* 3 suszone daktyle
Teraz miksujemy (blenderujemy?), papkę wykładamy na talerz, jemy ze smakiem i... ruszamy POBIEGAĆ, POROZCIĄGAĆ SIĘ albo chociaż na spacer z psem.
c.d.n.
