O autorze
Szczęśliwa mama szóstki dzieci, rodowita Poznanianka, kobieta biznesu, prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań S.A., prezes spółki budowlano-deweloperskiej Family House, kiedyś modelka. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce i w świecie piłki nożnej. Na swoim blogu poruszam tematy sobie bliskie: sport, zdrowy tryb życia, macierzyństwo i polityka.

"Kiełbasa” wyborcza?

Kolejna edycja festiwalu piosenki Eurowizji już za nami. Jeśli chodzi o cały konkurs, w opinii Polaków, było to chyba najbardziej emocjonujące wydarzenie od czasów pani Górniak czy „Keine Grenzen” i białych gołębi.


​Po pierwsze - wystartowaliśmy z prawdziwym słowiańskim przytupem. Przebój „My Słowianie” w wykonaniu Cleo i Donatana wywołał ambiwalentne odczucia wśród widzów i krytyki: niektórzy poczuli się zniesmaczeni, wręcz obrażeni, inni – przeciwnie, docenili skoczną i wpadającą w ucho melodię oraz walory fizyczne występujących pań. Ja osobiście lubię ten utwór, ich występ potraktowałam z przymrużeniem oka i całkiem mi się podobało.


​Po drugie - konkurs wygrał Thomas Neuwirth, znany lepiej jako Conchita Wurst czy "kobieta z brodą". 26-latek z Austrii otrzymał 290 punktów i zajął pierwsze miejsce, podczas gdy nasza reprezentacja uplasowała się na całkiem przyzwoitej, 14-tej pozycji.


​Zamieszanie wokół kontrowersyjnego zwycięzcy konkursu, od kilku dni nie cichnie. Ba! Stało się realną sprawą wagi politycznej, impulsem do poważnych debat, ideologicznej batalii, a nawet elementem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego oraz głównym przyczynkiem coraz to bardziej kuriozalnych i bezsensownych wypowiedzi. Kandydat Solidarnej Polski – pan Tomasz Adamek zapowiedział, że jak wejdzie do Europarlamentu, to w pierwszej kolejności zmieni regulamin Eurowizji, z kolei Adam Hofman z PiS'u tak długo i intensywnie wpatrywał się w oczy piosenkarza, aż w końcu dostrzegł w nich samego Donalda Tuska!




Cóż więcej dodać, postać Conchity chcąc nie chcąc stała się katalizatorem narodowej, politycznej dyskusji na temat tego, co jest normalne, a co nie. Tak jakby na kilka dni przed wyborami do Europarlamentu nie było do omawiania innych, ważniejszych spraw...

​Co myślę o fenomenie Conchity Wurst? Jeśli mam ocenić ten konkretny występ i towarzyszące mu „doznania estetyczne", to zupełnie mnie on nie przekonuje. Tak samo jak nie przekonuje mnie amerykańska piosenkarka, Miley Cyrus, ujeżdżająca dmuchanego penisa na scenie. Są to obrazy zwyczajnie sprzeczne z moim elementarnym poczuciem dobrego smaku. Wiadomo – jest to rzecz gustu i ja to doskonale rozumiem. Z drugiej strony faktem jest, że w głosowaniu polskich widzów Austria zajęła dobre, bo wysokie 4 miejsce. To chyba o czymś świadczy, prawda?



Myślę, że należy to odebrać jako pozytywny sygnał, że nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej tolerancyjne i otwarte wobec szeroko pojętej „inności” - wbrew słowom oburzenia, jakie wypowiadają prawicowi politycy i nadworni moralizatorzy.

Nie każdemu musi podobać się estetyka drag queen, ale trzeba pamiętać, że Eurowizja to przede wszystkim wielkie show, a odważna kreacja sceniczna Conchity okazała się strzałem w 10-tkę. Reasumując krótko, jestem ciekawa o czym będziemy debatować za kilka dni. Czy pojawi się kolejny "polityczny" news na skalę masowej histerii? Pamiętajmy, że do wyborów zostało jeszcze 10 dni ...