O autorze
Szczęśliwa mama szóstki dzieci, rodowita Poznanianka, kobieta biznesu, prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań S.A., prezes spółki budowlano-deweloperskiej Family House, kiedyś modelka. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce i w świecie piłki nożnej. Na swoim blogu poruszam tematy sobie bliskie: sport, zdrowy tryb życia, macierzyństwo i polityka.

Po trzech latach - remis do przerwy

fot. Roger Gorączniak
Gdy w 2011 roku obejmowałam piłkarską Wartę, wkraczałam w nieznany i zawiły świat. Minione trzy lata były dla mnie błyskawicznym szkoleniem z zakresu praw panujących w polskim futbolu. Zaryzykuję stwierdzenie, iż przez ten czas zdołałam zgromadzić więcej różnych doświadczeń, niż wielu „działaczy”, pracujących w branży przez dekady.



Od 2011 roku, prywatnie oraz z Family House, wydałam na Wartę grubo ponad dwadzieścia milionów złotych. W tę kwotę wlicza się spłata gigantycznego zadłużenia, prace infrastrukturalne, bieżące utrzymywanie sekcji czy wynagrodzenia zawodników. Jeśli miałabym jakoś zobrazować moje odczucia, towarzyszące myśleniu nad tą sumą, to mam wrażenie, że część z tych pieniędzy mogłam równie dobrze potraktować jako rozpałkę do kominka.

Kierując Wartą, spotkałam piłkarzy, którym zależało na rozwoju swoich karier – nie zawsze jednak było ich tak wielu, jak bym sobie życzyła. O zmanierowaniu graczy mówiłam już zresztą nieraz, a nie o tym ma być ten wpis.

Na co dokładniej przeznaczyłam wspomnianą wyżej kasę? Na wynagrodzenia zawodników, trenerów i pracowników, przed przeprowadzką na własny obiekt - wynajem Stadionu Miejskiego, organizację meczów domowych i wyjazdowych. Byłam też zmuszona do przeprowadzenia wielu prac modernizacyjnych przy Drodze Dębińskiej: zbudowałam boisko z podgrzewaną murawą i nawodnieniem oraz dwa nawadniane boiska treningowe; postawiłam nową trybunę, mieszczącą 2000 kibiców. Do tego doszły koszty: stworzenia sektora dla kibiców gości wraz z opłotowaniem, montażu systemu monitoringu i zakupu kamer, opłotowania całego stadionu, czy wreszcie remontu pomieszczeń i szatni. Większość klubów piłkarskich ma stadiony udostępniane przez miasto, płaci za nie przysłowiową złotówkę. Samorządy przejmują utrzymanie obiektów sportowych na siebie.

Uważam, że pod kątem organizacyjnym wycisnęłam budżet, którym dysponowałam, jak cytrynę: klubowa infrastruktura znacznie się poprawiła i będzie służyć Warcie przez długie lata. Główny problem polega na tym, że sama nie założę korków i nie będę strzelać goli.


Uważam, że aby walczyć efektywnie o awans do Ekstraklasy, trzeba mieć zagwarantowany budżet na samych zawodników na poziomie minimum trzech milionów złotych rocznie oraz uzbroić się w cierpliwość, przynajmniej na pięć sezonów. Wchodzenie w ten „biznes” ma jednak sens wyłącznie wówczas, gdy miejski samorząd przeznacza sensowne środki na wsparcie klubu. Najlepszy przykład – Zawisza Bydgoszcz. Mimo wspaniałej roboty, wykonanej przez Anitę i Radka Osuchów, o awans do Ekstraklasy byłoby im trudno, gdyby nie miejska dotacja na poziomie 2 700 000 zł rocznie oraz utrzymanie całej infrastruktury sportowej. Ja w tym samym czasie mogłam liczyć na jakieś kilkadziesiąt tysięcy złotych na rok.

Obecnie seniorska drużyna Warty otrzymuje najmniej pieniędzy z miasta w nieoficjalnym zestawieniu wszystkich klubów II ligi zachodniej (!). Najmniej czyli nic. W dodatku za grę na miejskim obiekcie musiałabym płacić horrendalne kwoty, mimo tego, że operatorowi stadionu miasto w zeszłym roku znacząco zmniejszyło czynsz.

Nie jest lekko utrzymywać i prowadzić klub sportowy, licząc tylko na prywatne, a więc niepewne w tych czasach środki. Dla wielu okazuje się to wręcz niemożliwe – zespołów, które ostatnio wycofały się z rozgrywek na różnych szczeblach jest co nie miara. Można tu wskazać kilka przykładów z minionych miesięcy, np. KS Polkowice, Fogo Luboń, Przebój Wolbrom czy Unię Racibórz. Co najmniej kilkanaście innych klubów, grających w I, II i III lidze, balansuje na krawędzi piłkarskiej egzystencji.

W grudniu 2010 roku Warta była już praktycznie złożona w trumnie. Podjęłam się misji (przepraszam za wyszukane porównanie) reanimowania trupa i uratowałam sekcję piłkarską od najgorszego, czyli od jej zniknięcia z piłkarskiej mapy Polski. Czy mimo tych wielkich wydatków i licznych potknięć w boiskowych bojach, było warto?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Wiem za to, że wspaniałą chwilą i niesamowitym wspomnieniem pozostaną dla mnie obchody stulecia Warty, o czym więcej pisałam tutaj: LINK

Żal mi za to niesamowitej wręcz sportowej znieczulicy w miejskim magistracie. Nie mam cienia wątpliwości, że w dużej mierze to za sprawą bezsensownej polityki miasta, Warta nie gra dziś o wyższe cele. Nie zamierzam się jednak poddać i wciąż będę walczyć o lepszą przyszłość dla klubu.

Jako rodowita poznanianka chciałabym, aby Poznań i Wielkopolska słynęły ze swoich sportowych wychowanków, aby jak najwięcej dzieci uprawiało sport i czerpało z niego radość. Wielkopolska i jej serce, Poznań, powinny przyciągać sportowców, dawać im świetne warunki do uprawiania sportu i do święcenia triumfów. Nie można dopuszczać do sytuacji, w których poznańscy olimpijczycy rezygnują z kariery sportowej, bo nie mają z czego żyć (patrz: niedawny przykład Anety Koniecznej).

Moje doświadczenia z minionych lat pozwoliły mi doskonale poznać sportowe bolączki regionu. To m.in. konieczność poprawy obecnej, momentami żenującej sytuacji, spowodowała u mnie chęć znalezienia się w Parlamencie Europejskim.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
0 0Półtora tysiąca euro za pracę 4 godziny dziennie. Taka oferta czeka na chętne dziewczyny, ale jest pewien szczegół
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
Oknoplast 0 0Na takiej sprzedaży korzystają wszyscy. Polska marka promuje model "na później"
Actina Pact 0 0Albo dobrze, albo tanio? Ta firma potwierdza, że można mieć wszystko i to w bardzo trudnej branży
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona