theaposition.com

Często trenerzy, jak i piłkarze w rozmowach z mediami podkreślają, że piłka bywa niesprawiedliwa. Są jednak dwa typy niesprawiedliwości – pierwszy z nich wynika z przewrotności losu i nieprzewidywalności futbolu, drugi typ (szczególnie bolesny i kontrowersyjny) jest efektem ludzkich błędów i bezsensownych zachowań.

REKLAMA
Niestety nie miałam okazji na własnej skórze odczuć mundialowej gorączki – moje codzienne obowiązki nie pozwalają mi wygodnie rozsiąść się przed telewizorem i godzinami wgapiać się w „szlagiery”, typu Algieria – Korea Południowa. Jestem jednak na bieżąco z wynikami poszczególnych spotkań, śledzę w sieci dokonania wyróżniających się w Brazylii zawodników… i arbitrów.
Panom z gwizdkiem okazuje się nie pomagać ani goal-line technology, ani osławiona „pianka do golenia”. Niezależnie od tego, w jakie jeszcze atrybuty FIFA uzbroi „facetów w czerni”, sędziowie będą popełniać błędy – są tylko ludźmi. Przeraża jednak skala tego zjawiska i częstotliwość „wpadek”, które wpłynęły na minimum kilka wyników spotkań.
Najmocniej na swojej skórze doświadczyli tego Bośniacy, którym nie uznano zupełnie prawidłowej bramki na 1:0 w meczu z Nigerią. Nowozelandzki arbiter O’Leary po meczu spotkał się z wielką i zasłużona krytyką, co nie zmienia tego, że Edin Dżeko i spółka po fazie grupowej mogli pakować walizki. Nie wyobrażam sobie tego, co po meczu musieli czuć reprezentanci Bośni i Hercegowiny. Sama pamiętam, jak bolały mnie krzywdzące decyzje sędziów podejmowane w meczach, rozgrywanych przez Wartę w I lidze. Gdzie polska pierwsza liga, a gdzie mundial? Gdzie wpadkom z polskiego podwórka, do koszmarnych błędów na najważniejszym turnieju Świata?
Co ciekawe, gdy wydawało się, że zacięty bój o miano gwiazdy turnieju z Neymarem czy Robbenem stoczą sędziowie, do walki o ten tytuł włączył się… Luis Suarez. Na jego temat powiedziano już chyba wszystko. Ma za sobą niezwykły sezon, jest fantastycznym piłkarzem, ale najzwyczajniej w świecie w ślad za talentem i umiejętnościami, nie poszła u niego psychika. Mówiąc wprost, facet jest totalnie porąbany. Ugryzł raz (w lidze angielskiej) – ok., poniosły go emocję, zachował się jak głupek / naoglądał się walk Tysona. Spotkała go dotkliwa kara, kajał się, wrócił do gry w wielkim stylu.
Mundial, mecz o wszystko dla reprezentacji Urugwaju, gdy nagle w głowie Suareza pojawiło się pytanie: „ciekawe, jak smakuje ramię Chielliniego?”. Nie wyobrażam sobie, by biegać po boisku w obawie, że zaraz ktoś mnie może ugryźć. Kopnąć, uderzyć… Ok., ale UGRYŹĆ?! Suarez powinien zostać poddany specjalistycznej terapii, albo biegać po boisku w kagańcu. Co najśmieszniejsze, murem stanął za nim trener reprezentacji Urugwaju. Gdybym pochodziła z tego kraju, prawdopodobnie spaliłabym się ze wstydu.
Nie wiadomo, co przyniosą nam kolejne dni Mistrzostw Świata. Turniej stoi na bardzo wysokim poziomie, pada w nim wiele bramek i chciałabym, aby to one najmocniej zapadły nam wszystkim w pamięć. Niech piłka wygra z gryzieniem i gwizdaniem.
Swoją drogą, jak myślicie, kto tym razem zostanie mistrzem? Holandia, Niemcy, może Francja? Czy jednak inny zespół?